Wyszukaj

3 lipca 2016

Recenzja: Mayhem - De Mysteriis Dom Sathanas


Witam w kolejnej recenzji. Ze względu na zastój, ostatnio myślę nad kolejną zmianą stylu pisania, nieco bardziej przypominającą tradycyjną metodę - zrezygnuję ze wstępu i podawania ocen z innych serwisów, od razu będę ją recenzował. Zarówno aktualności jak i co nieco na temat albumów zaprezentuję na Facebooku podczas reklamowania posta; mam nadzieję, że w ten sposób nie tylko skrócę czas pisania (co przełoży się na częstsze wykonywanie recenzji), ale i moje wypowiedzi będą lepszej jakości. Ten post będzie jednym z ostatnich pisanych we współczesnym stylu. Przed wami: Mayhem - De Mysteriis Dom Sathanas.

De Mysteriis Dom Sathanas (Tajemnica Szatana) jest debiutanckim albumem studyjnym norweskiej grupy blackmetalowej Mayhem. Został wydany 24 maja 1994 roku nakładem Deathlike Silence Productions. Mayhem jest jednym z tych zespołów, które jeszcze przed wydaniem swojego długograja przeżyło masę przygód i obrosło w legendy. Zespół powstał w 1983 roku z inicjatywy wokalisty i gitarzysty Oysteina Aarsetha, znanego jako Euronymous, basisty Jerna Stubberuda o ksywce Necrobutcher i perkusisty Kjetila Mainheim'a. Po kilku latach grania jako trio, Aarseth zdecydował, iż zespół potrzebuje odpowiedniego wokalisty; grupa wielokrotnie zmieniała skład, który nieco się ustabilizował w roku 1988. Do kapeli trafia charakterystyczny gardłowy Per Yngve Ohlin znany jako Dead, a także nowy perkusista Jan Axel Blomberg, Hellhammer. Wokalista imponował innym swoim nietypowym stylem i szalonym zachowaniem. Przed rozpoczęciem sesji nagraniowej, Dead popełnił samobójstwo w 1991 roku strzelając sobie w głowę. Nowym wokalistą został Atiila Csihar, a niedługo później w zamian za Necrobutchera, do zespołu dołączył Varg Vikernes znany z Burzum. Poza tym, chłopaki zatrudnili na stanowisko drugiego gitarzysty gościa o ksywce Blackthorn. W tym składzie (Csihar, Euronymous, Hellhammer, Vikernes, Blackthorn) grupa wkracza do studia, aby nagrać debiut. Po ukończeniu płyty wybucha spór między Euronymousem, a Vargiem Vikernesem, który wkrótce potem kończy się tragicznie - Euronymous zostaje zadźgany nożem przez Vikernesa, ten za swój czyn trafia do więzienia na 21 lat. Mayhem się rozpada, a Necrobutcher wraz z Hellhammerem próbują działać w sprawie wydania płyty. Obecnie De Mysteriis Dom Sathanas jest jedną z najważniejszych płyt w historii black metalu.

Pomimo naprawdę zaskakującej historii związanej z początkiem zespołu, Mayhem nie wyróżniło się specjalnie w przypadku okładki. Przedstawiona jest na niej 900-letnia katedra Nidaros, którą Euronymous wraz z Vargiem Vikernesem planowali spalić. Choć nikt nie wysilał się zbytnio nad okładką płyty (jest to jedynie zdjęcie przepuszczone przez filtry), pasuje ona do surowości norweskiego black metalu i szalonej historii Mayhem.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 9,75/10 - Noktorn
- 9,25/10 - Zoanthropic_Paranoia
- 10/10 - Darkwinterdweller
- 10/10 - _orc_
- 9/10 - hells_unicorn


Lista utworów:

1. Funeral Fog
2. Freezing Moon
3. Cursed In Eternity
4. Pagan Fears
5. Life Eternal
6. From The Dark Past
7. Buried By Time And Dust
8. De Mysteriis Dom Sathanas

Wiele osób (nawet niezaznajomionych z muzyką metalową) zna Mayhem nie kojarząc żadnej płyty; dziwactwa kryjące się w zespole spowodowały, że widząc logo kapeli widzimy przede wszystkim śmierć Dead'a i Euronymous'a, zmarłych wskutek nietypowych okoliczności. Czy takie początki nie zachęcają bardziej do zapoznania się z twórczością Mayhem'u od okładki? Owszem - i szczerze powiedziawszy, warto było. Choć nie znam się na black metalu, a większość zespołów tego gatunku obchodzi mnie tyle co zeszłoroczny śnieg, De Mysteriis Dom Sathanas było warte poświęcenia. Na albumie dominuje istna rozpierducha ozdobiona ponurym, grobowym klimatem tworzonym przez gitary - w przypadku De Mysteriis Dom Sathanas to na nich warto się skupić, gdyż stanowią one istną symfonię dźwięków. Euronymous i Blackthorn odwalają kawał dobrej roboty, obaj goście pokazują, że są w swoich rolach świetni. Perkusista, choć w dużej mierze gra na jedno kopyto, ma bardzo dobrą kondycję; w końcu aby wykonywać część z tych utworów na koncertach, trzeba mieć nie tylko wyczucie, ale i mnóstwo energii. Sam wokalista, Atilla Csihar, nie wyróżnia się jakoś zbytnio na tle innych, blackmetalowych gardłowych. Nie zrozumcie mnie źle, facet potrafi nieźle się wydrzeć. Dobrze operuje zarówno w wysokich jak i niskich partiach; czasem nawet zaśpiewa melodyjnie. Początkowo Mayhem wcale nie powala; Funeral Fog przypomina bardziej rozgrzewkę. Chłopaki grają dość jednostajnie, niektórym może jednak przypasować gitarowa symfonia. Wiem jednak, że nie są to stuprocentowe możliwości zespołu. Dwa następne utwory: Freezing MoonCursed In Eternity są już nieco bardziej zróżnicowane. Zdecydowanie częściej możemy zaobserwować zmiany tempa, gitarowe partie i riffy prezentują bardzo przyzwoity poziom. Spośród wszystkich wymienionych kawałków najbardziej jednak podoba mi się Life Eternal. Tempo utworu jest dość zmienne; przez moment na początku zespół pędzi, po czym zdecydowanie zwalnia tempo. Od strony wokalnej i perkusyjnej nie ma fajerwerków - Csihar to pokrzyczy, to pomruczy, a Hellhammer pogra trochę jednostajnie. Wraz ze świetnymi gitarami, całość jednak brzmi genialnie. Po niezbyt wyróżniającym się From The Dark Past, przychodzi kolej na całkiem przyzwoity, pędzący kawałek o tytule Buried By Time And Past. Gitarowe symfonie świetnie współgrają z pędzącym na łeb na szyję perkusistą. Utwór tytułowy (De Mysteriis Dom Sathanas) w ciekawy sposób kończy płytę. Nie chodzi już tylko o kompozycję wgniatającą w fotel, tutaj wkraczają również melodyjne wokale przypominające trochę kapłański śpiew. Od połączenia tego ponurego głosu i kompozycji włosy jeżą się na plecach.

Teksty zostały bardzo dobrze napisane. Są jak najbardziej poprawne stylistycznie i w miarę zrozumiałe. Większość z nich napisał Per Yngve Ohlin (Dead); skupił się on na tematyce ludzkiej egzystencji, satanizmu, śmierci i przeszłości. Funeral Fog opowiada o nietypowym zjawisku pogrzebowej mgły, która ukazuje się na pewnym cmentarzu raz do roku. Akurat w dniu, w którym mgła się ukazuje, odprawiany jest pogrzeb. Podmiotem lirycznym w utworze Freezing Moon jest nieboszczyk. Wraz z innymi trupami wstaje on z grobu i podziwia noc. Pagan Fears opowiada o przedawnionych lękach i przesądach, które z czasem powracają. Tekst do utworu Life Eternal został napisany przez Dead'a tuż przed śmiercią. Podmiot liryczny opowiada o śmierci, która uwalnia udręczonego człowieka od smutku i bólu jaki czuje mając depresję. Buried By Time And Past jest przemyśleniami dotyczącymi ludzkiej egzystencji. Osobą mówiącą jest trup leżący w grobie, zastanawia się on nad tym jak wyglądało jego życie. De Mysteriis Dom Sathanas opowiada o odprawianiu rytuału czarnej mszy. Kapłan próbuje przywołać szatana, aby ten ukazał się wiernym.

Podsumowując, De Mysteriis Dom Sathanas to bardzo dobra płyta. Pomimo, że black metal jest jednym z mniej lubianych przeze mnie gatunków, nie żałuję czasu spędzonego z albumem. Kompozycje na albumie spodobały mi się, gitarzyści swoim stylem tworzyli świetne, gitarowe kombinacje, które doceni nie jedna osoba patrząca na technikę w metalu. Grobowy klimat i surowość dodają temu wszystkiemu smaczku, zdecydowanie poprawia to jakość słuchania. Inną zaletą jest dobrze wpasowany do zespołu wokalista zastępujący Dead'a, Atilla Cshiar. Z całym sercem mogę polecić De Mysteriis Dom Sathanas; z pewnością zostałem zachęcony do kontynuowania swojej przygody z muzyką blackmetalową.

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Bardzo dobrze napisane teksty
- Klimat
- Świetne, surowe brzmienie
- Wokal Atilli Cshiara
- Młodzieńcza energia
- Album porządnie wciąga
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Niektóre utwory na płycie


Okładka: 7/10
Teksty: 9,5/10
Kompozycje: 9,75/10

Ogólna ocena: 9,75/10

19 komentarzy:

  1. "Pagan Fears opowiada historię mordów, jakie dokonali chrześcijanie na niewierzących w celu szerzenia swojej wiary w Europie."

    Nic podobnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciebie już żegnam. To, że lubisz się wymądrzać to wiem, jak sobie chcesz. Rzucając bez powodu wyzwiskami na RAMie pokazałeś, jak niski masz poziom w rzeczywistości. Przypierdalasz się do nich, choć nie mają sobie nic do zarzucenia.

      Usuń
    2. Czego nie mają? Ty notorycznie robisz błędy merytoryczne (jak ten, który Ci tu wskazałem) ale przynajmniej piszesz ogólnie rzecz biorąc po polsku. Tamci natomiast kaleczą język tak, że zęby bolą, niższego poziomu "recenzji" chyba nie da się wygenerować. Po ile tamci kolesie mają lat, po 10
      ?

      BTW - jakimi wyzwiskami? Kto ich tam użył, spójrz no sobie raz jeszcze.

      Usuń
    3. Nie próbuj udowadniać mi swoją niewinność, bo dobrze widzę, że to ty zacząłeś tą rozmowę. Mówiąc im, że kopiują tekst z innych serwisów postąpiłeś wyjątkowo złośliwie, daruj sobie wreszcie te docinki i powiedz co ci leży na sercu na spokojnie. Twój sposób komunikacji wywołuje niechęć.

      Chcę jeszcze wyjaśnić pewną kwestię, mianowicie moich błędów - czasem mam problemy koncentracją; zdarzy mi się, że czegoś nie sprawdzę, po czym palnę głupotę, ewentualnie coś źle napiszę. Będąc małym dzieckiem (miałem może około 5 lat) uczestniczyłem w wypadku, szczegółów nie znam. Wiem tylko tyle, że mocno uderzyłem się w głowę, spowodowało to, że zacząłem mieć te problemy; przez kilka lat też się jąkałem, jednak z tego udało mi się wyjść.

      Mam nadzieję, że teraz spojrzysz na moje recenzje inaczej. Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Owszem, teraz patrzę inaczej. Bez złośliwości: innym źródłem, w którym bym upatrywał przyczyn wielu nietrafnych/zabawnych sformułowań, jakie Ci się zdarzają, jest sposób, w jaki ludzie w Twoim wieku poznają dziś muzykę: w bardzo krótkim czasie, hurtowo, niechronologicznie. Stąd anarchroniczne zestawienia, doszukiwanie się niemożliwych inspiracji (pisałeś gdzieś o domniemanej inspiracji Morbid Angel rap metalem, gdy chodziło o kawałek, który po raz pierwszy nagrali w 1986) i podobne sytuacje. Nie do końca Twoja wina, takie czasy chyba.

      Co do tamtych aparatów z zakolegowanego, jak rozumiem, bloga - jasne, że to było z mojej strony złośliwe, ale autor recki Sepultury autentycznie pisze po polsku tak, jakby pierwotnie napisany w innym języku tekst wychodził zdeformowany z translatora, albo jak dziecko chcące popisać się ciekawymi sformułowaniami, których znaczenia nie rozumie.

      Co do "Pagan Fears" - tekst mówi o pierwotnych lękach i przesądach, które tak naprawdę nie znikły, tylko zostały stłumione... by teraz powracać, o czym opowiada ostatnia zwrotka. Nie ma tam słowa o chrystianizacji.

      Usuń
    5. Fajnie, że wreszcie jakoś się rozumiemy. W recenzjach często po prostu piszę co myślę, później jeszcze zacząłem doszukiwać się wyrazów bliskoznacznych, aby poprawić ich styl. Nadal jednak nie potrafię uniknąć niektórych błędów, choć staram się jak mogę, aby było dobrze. Czasem zdarzy mi się, że przypomni mi się jakaś pierdoła napisana w internecie, i albo jej nie zweryfikuję, albo przekręcę. Dla mnie to już typowe. :P

      Cieszę się, że wreszcie mówisz jasno i z sensem zarówno w przypadku RAMu jak i Pagan Fears. Bartosz czasem ma tendencje do owijania w bawełnę, czasem wychodziły mu dziwne posty. Gdy jeszcze regularnie zajmowałem się swoim blogiem zawsze weryfikowałem ich recenzje od strony językowej. Poczytaj chociażby te z marca.

      Pagan Fears na pewno przeprawię, dzięki i pozdrawiam.

      Usuń
  2. Polecam posłuchać Desastera, grają Black po swojemu i wyraźnie wyróżniają się na tle innych blackowych bandów.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wokalista imponował innym swoim nietypowym stylem (między innymi corpse paint'em, wówczas nieznanym w metalu)" Nie chcę się przyp... ale weź sobie to sprawdź, bo może ktoś przypadkiem uwierzyć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, mój błąd. Dzięki i pozdrawiam.

      Usuń
  4. Z tym, że "Jak widać, nikt nie wysilał się z tematyką grafiki" nie można się zgodzić. Okładka przedstawia mającą ponad 900 letnią historię katedrę Nidaros, którą to Euronymous wraz Vargiem Vikernesem zamierzali wysadzić w powietrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację, na pewno to dodam. Patrząc na okładkę Aske Burzum domyślałem się, że i Mayhem może chodzić o palenie kościoła znajdującego się na grafice. Chciałem jednak uniknąć napisania jakiejś durnoty, stąd to sformułowanie o braku wysiłku włożonego w okładkę. W sumie to jest to tylko zdjęcie przepuszczone przez filtry, dlatego tak napisałem.

      Usuń
    2. Swoja drogą - zestawienie dwu świątyń, spalonej i nienaruszonej, na okładkach odpowiednio Burzum ("Aske") i Mayhem (DMDS) w ciekawy sposób koresponduje z tym, że Varg faktycznie działał, a Euro głównie dużo gadał :)

      Usuń
    3. Słuszna uwaga. Mało tego, reakcja Varga była tak szybka, że zabił Euronymousa zanim pomyślał o konsekwencjach :)

      Usuń
  5. Przydałoby się napisać jakąś recenzję, bo już październik, a od lipca nie ma żadnej recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ramie coś tam wstawiają ;p

      Usuń
    2. Właśnie skończył mi się staż w mojej pracy, mam nadzieję, że za niedługo coś się pojawi. Mój styl pisania będzie odmieniony, prostszy. Z pewnością skupię się na tym jakie informacje piszę, a nie ich konkretną ilość. Na pewno także zresetuję swoją listę planowanych recenzji.

      Co do tej naszej "unii blogów", trochę ona podupadła. Damian odszedł na zawsze z RAMu, a z Michałem już nie rozmawiamy, tak więc zostaliśmy ja i Bartosz na swoich stronach.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. kto umar ten nje rzyje

      Usuń
  7. Ja to nigdy nie odważyłam się pisać recenzji tak oczywistego, znanego wszystkim i przez wielu uwielbianego albumu. :D Szanuję za odwagę!

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!