Wyszukaj

15 maja 2016

Konfrontacja: Metallica - Ride The Lightning vs Anthrax - Among The Living


Witam po długiej przerwie w kolejnej konfrontacji. Wreszcie udało mi się znaleźć czas na zrecenzowanie tych dwóch płyt. Początkowo planowałem zrobić tą konfrontację jako prezent na drugą rocznicę założenia bloga, miałem opisać te dwie płyty razem z Michałem. W pewnym jednak momencie straciłem ochotę na omawianie tych dwóch pozycji, przez co konfrontacja przeleżała kilka miesięcy w lodówce. Jeszcze przed zastojem udało mi się to kontynuować, jednak dopiero w piątek zacząłem kończyć opisywanie tych dwóch dzieł. Mam nadzieję, że efekt finalny wam się spodoba; skoro częstotliwość pisania recenzji/konfrontacji znacząco spadła na tle poprzednich miesięcy, teraz mam więcej czasu na to, aby pomyśleć nad stylem pisania. Przed wami: Metallica - Ride The Lightning vs Anthrax - Among The Living.


Metallica - Ride The Lightning


Ride The Lightning jest drugim albumem studyjnym amerykańskiej grupy thrashmetalowej Metallica. Został wydany 27 lipca 1984 roku nakładem Megaforce Records. Rok po premierze Kill 'Em All, Metallica zabiera się za sesję nagraniową kolejnego dzieła. Nowy album ma znacząco różnić się od poprzednika; zabawowa, pijacka atmosfera ulatnia się na rzecz dojrzałego, a za razem klimatycznego grania. Jednym z ważniejszych kompozytorów na albumie zostaje Cliff Burton, będący zainspirowany muzyką klasyczną i literaturą Lovecrafta. Pomimo, że Metallica nie zatrudniła nikogo do produkcji albumu, Ride The Lightning uznano za jeden z najważniejszych kamieni milowych w historii zespołu. Płyta często jest wymieniana wśród najlepszych płyt thrashmetalowych wszech czasów, do dzisiejszych czasów album sprzedał się w nakładzie ponad 5 milionów egzemplarzy.

Pomysłodawcą okładki był sam zespół, twórca zaś pozostaje nieznany. Na grafice widzimy lewitujące krzesło elektryczne, w którego tle znajduje się burzowe niebo. Z pozoru okładka jest dziwna i groteskowa, kompletnie nie pasuje do tych Lovecraft'owych klimatów. Pomyślałem, że za takim widokiem musi się kryć jakieś głębsze znaczenie. Jak mój kolega Michał powiedział, na Ride The Lightning większość tekstów dotyczy śmierci, a sama okładka odnosi się do tytułowego utworu. Grafika po prostu przedstawia krzesło elektryczne widziane oczami skazańca; osoba ta wie, że będzie to obiekt, który przyczyni się do jego zagłady. Choć udało mi się rozgryźć tą okładkę, nadal dziwnie mi się na nią patrzy.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 8,75/10 - DawnoftheShred
- 9,5/10 - hells_unicorn
- 10/10 - OlympicSharpShooter
- 9,25/10 - raZe
- 9,5/10 - grain_silo


Lista utworów:

1. Fight Fire With Fire
2. Ride The Lightning
3. For Whom The Bell Tolls
4. Fade To Black
5. Trapped Under Ice
6. Escape
7. Creeping Death
8. The Call Of Ktulu

Do Metalliki od zawsze miałem uprzedzenia, nawet dzisiaj słuchając tego zespołu czuję się z grubsza dziwnie. Wszystko za sprawą sukcesu, który zespół osiągnął po wydaniu The Black Album. Wówczas grupą zainteresowali się fanatycy muzyki popularnej zwykle nieprzepadający za metalem. W jednym ze swoich komentarzy (czy tam felietonów) wspominałem o tym, że jeden z moich znajomych (można ująć, że był on moim przeciwieństwem) słuchając w głośnikach mojego auta Metalliki, nie poznał tego zespołu. Można zatem ująć, że mało kto jest 100% fanem tej grupy; kochają ją metalowcy i rozgłośnie radiowe promujące wykonawców typu Michael Jackson, czy chociażby Elton John. Ride The Lightning zmieniło moją opinię dotyczącą tego zespołu, po dzisiejszy dzień pozostaje moim ulubionym wydawnictwem Metalliki. Wydawnictwo to przyćmiło wszelkie Load'y i inne znaczące kroki w stronę muzyki popularnej; pewien niesmak jednak pozostaje. Dla mnie jest to płyta idealna, właśnie tak powinien wyglądać postęp. Pomimo, że Ride The Lightning jest młodsze od Kill 'Em All jedynie o rok, wszystko zostało ulepszone - technika i styl gry nie są już tak prymitywne, riffy bardziej wpadają w ucho, a gitary cieszą michę; choć Ride The Lightning jest cięższe od poprzednika, dzieli razem z nim surowe brzmienie i młodzieńczą energię. Poza tym, udało się chłopakom zbudować lekko ponury, posępny klimat płyty. Wokal - choć na tle Kill 'Em All pozostaje bez zmian (nadal brzmi niedojrzale), prezentuje się przyzwoicie. Zdecydowanie bardziej wolę słuchać "dziecinnego" Hetfield'a, niż dojrzałego, operującego wkurzającą manierą. Na początku Metallica prezentuje krótkie, akustyczne intro, po czym przechodzi do jednego z najszybszych kawałków na płycie - Fight Fire With Fire. Jego kontynuacja - Ride The Lightning przypomina trochę najlepsze pozycje z Kill 'Em All - w końcu utwór został napisany jeszcze w 1983 roku. For Whom The Bell Tolls jest moim osobistym faworytem; prawdopodobnie tutaj Metallica osiągnęła swoją ekstremę. Utwór jest ciężki i ponury, początkowy bas w połączeniu z riffem wygrywanym na gitarach powoduje ciarki na plecach. Końcówka numeru również daje porządnie w kość. Fade To Black jest pierwszą balladą zespołu. Została zagrana z uczuciem, gitary z jednej strony brzmią podniośle, a z drugiej potęgują posępny klimat. Trapped Under Ice (tak samo jak Ride The Lightning) brzmieniowo również posiada ten zabawowy klimat Kill 'Em All. Również jest to pozycja godna polecenia. Po średnim Escape, przychodzi kolej na drugi, najlepszy kawałek na albumie: Creeping Death. Choć numer jest dość długi, świetnie się go słucha; główny riff, refreny, solówki... jak dla mnie jeden z lepszych utworów, jakie można usłyszeć w metalu. The Call Of Ktulu kończy płytę. Jest to nawet przyzwoity instrumental.

Teksty na albumie są bardzo dobrze napisane. Warstwa liryczna zespołu po raz pierwszy jest tak dojrzała, nie ma tu już nic na temat dzikich zabaw pod sceną i popijaw, tym razem zespół pisze o śmierci i konfliktach zbrojnych. Styl tworzenia tekstów jest taki sam, a jednak ze względu na ich tematykę, czytanie jest przyjemnością. Fight Fire With Fire jest zapowiedzią wojny nuklearnej, do której zmierza świat. Podmiot liryczny jest wyraźnie niezadowolony, jest zasmucony sytuacją, w jakiej znalazł się świat. W Ride The Lightning bohaterem utworu jest osoba skazana na śmierć na krześle elektrycznym. Podmiot liryczny mówi nam, iż wyrok jaki zapadł jest niewłaściwy; choć mężczyzna jest winny popełnienia jakiegoś przestępstwa, kara jaka go spotkała jest zbyt surowa. Osoba mówiąca panicznie boi się śmierci. For Whom The Bell Tolls jest zainspirowane powieścią Ernesta Hemingway'a o tytule Komu Bije Dzwon. Podmiot liryczny przedstawia historię żołnierzy broniących pewnego wzgórza (nie zdziwiłbym się, gdyby tym wzgórzem było Hamburger Hill poznane przeze mnie podczas słuchania Better Off Dead Sodomu). Żołnierze broniący lokacji są wybijani przez ogień artyleryjski lub bombowce. Ludzie którzy przetrwali oszaleli z bólu; czytając tekst można zadać sobie pytanie: "dlaczego ludzie wybrali taki bezsensowny sposób na rozwiązywanie sporów?". W Fade To Black podmiotem lirycznym jest osoba chorująca na depresję prawdopodobnie z nadmiaru złych życiowych doświadczeń. Uważa ona, iż z bólem jaki ona czuje nie da się żyć, przez co jedyną słuszną decyzją byłoby samobójstwo. W Trapped Under Ice podmiotem lirycznym jest człowiek umierający pod lodem. Czuje on ogromny ból, nie może się zdecydować, czy chciałby zostać uwolniony, by móc dalej żyć, czy wolałby zginąć, by nie czuć więcej bólu. W Escape wypowiada się osoba, której inni ludzie nie pozwalają być sobą. Ci, którzy ją krytykują chcą, aby dopasowała się do panujących standardów. Tekst do utworu Creeping Death został napisany na podstawie księgi wyjścia Starego Testamentu. Mowa jest tu o izraelitach wyprowadzanych przez Mojżesza z Egiptu do Ziemi Obiecanej. 

Podsumowując, Ride The Lightning to świetna płyta. Choć w dużej mierze krążki thrashmetalowe są do siebie podobne, drugie dzieło Metalliki mógłbym uznać za jeden z najlepszych przesłuchanych przeze mnie krążków z tego gatunku. Z pewnością zespół wyznaczył na nim standardy, których w przyszłości trzymały się inne kapele, toteż dla Metalliki między innymi za ten album należy się szacunek. Kompozycje są bardzo dobrze napisane, styl pisania chłopaków z Metalliki został zdecydowanie bardziej dopracowany; riffy wypadają naprawdę przyzwoicie, posępny klimat robi wrażenie. Teksty również zostały solidnie dopracowane - nie tylko dobrze je napisano, postarano się również nad doborem tematyki. Choć ta jest oklepana w dzisiejszych czasach, zespół wiedział, co należy zrobić, by to zmienić. Jak najbardziej polecam Ride The Lightning, jak dla mnie jest to jedna z tych płyt, którą każdy metalowiec powinien poznać przed zgonem.

Zalety:
- Świetne kompozycje
- Bardzo dobrze napisane riffy
- Pozytywny przekaz
- Trud włożony w stworzenie albumu
- Klimat
- Surowość
- Wokal James'a Hetfielda
- Młodzieńcza energia
- Album porządnie wciąga
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Nie znalazłem

Okładka: 7/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 10/10

Ogólna ocena: 10/10



Anthrax - Among The Living


Among The Living jest trzecim albumem studyjnym amerykańskiej grupy thrashmetalowej Anthrax. Został wydany 22 marca 1987 roku nakładem Megaforce Records. Anthrax wydając Spreading The Disease udowodnił, że jest w stanie mierzyć się z takimi osobistościami jak Slayer, czy chociażby Metallica; wówczas kapela dostała się w szeregi wielkiej czwórki thrashu. Wydając Among The Living, Anthrax przekonał pozostałych niedowiarków, że jest twardym zawodnikiem. Obecnie krążek uznawany jest za bardzo ważnego klasyka w historii thrash metalu, obecnie jest to jeden z bestsellerów Anthraxa.

Grafika została stworzona przez artystę Dona Brautigam'a, jej pomysłodawcą jest zaś perkusista zespołu, Charlie Benante; choć jego nazwisko nie jest zbyt znane, stworzył on między innymi grafiki do Master Of Puppets Metalliki i The Razor's Edge AC/DC. Na okładce został przedstawiony starszy mężczyzna wokół tłumu niewyróżniających się ludzi. Unosi on rękę w geście powitania, a także podnosi kapelusz; osoba ta świeci się jasnym światłem. Można się domyślić, iż postać ta rozpoczyna pewne przedsięwzięcie, które wkrótce rozprzestrzeni się na osoby otaczające ją. Możliwe, że bohater okładki obudzi wśród innych różnorodność, co może poniekąd wiązać się z historią powstania metalu. Choć wyraźnie widać, że jest tu ukryte znaczenie i przesłanie, to jednak grafika średnio pasuje jako okładka do albumu thrashmetalowego.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 9/10 - Metal_Thrasher90
- 8,5/10 - Andromeda_Unchained
- 8,5/10 - autothrall
- 10/10 - morbert
- 8,5/10 - Babu


Lista utworów:

1. Among The Living
2. Caught In A Mosh
3. I Am The Law
4. Efilnikufesin (N.F.L.)
5. A Skeleton In The Closet
6. Indians
7. One World
8. A.D.I./Horror Of It All
9. Imitation Of Life

Pamiętam, że początkowo byłem oczarowany Among The Living. Anthrax rozwalił mnie swoją nadzwyczajną energią i bezpośredniością; zostałem wstrząśnięty tym stopniowym przejściem z lekkiego grania w pierwszym utworze, do ciężkiej, rasowej kompozycji i w końcu totalnego odlotu. Ogólnie mówiąc, nie był to dla mnie typowy zabieg dla thrashu lat 80-tych, nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Teraz jak jestem już bardziej doświadczony w muzyce metalowej, nie robi to na mnie wrażenia; nie zmienia to jednak faktu, że doceniam Anthraxa za pomysłowość. Chłopaki postarali się przy tworzeniu albumu - płyta świetnie brzmi, słucha się jej z przyjemnością. Riffy wypadają naprawdę przyzwoicie, większość z nich wpada w ucho i kopie po dupie, co lepiej wpływa na częstotliwość odsłuchów. Większość numerów świetnie brzmiałaby na koncertach; są mało skomplikowane i po prostu zachęcają do machania głową. Muzycznie jest to typowy thrash, wokalnie - standardowo dla Anthraxa, a jednak gdy zespół wydawał Spreading The Disease, w thrashu była to nowość. Joey Belladonna zamiast krzyczeć, czy growlować jak na thrashmetalowego wokalistę przystało, śpiewa niczym Bruce Dickinson lub Rob Halford. Przypomina mi się recenzowana przeze mnie jakiś czas temu płyta Taking Over Overkill'a; gdy tam równie melodyjny wokal Bobby'ego Blitza uznałem za niepasujący, tutaj mam odmienne zdanie. Problem w tym, że Joey Belladonna ma tu mnóstwo energii i charyzmy, po prostu chce się go słuchać; facet świetnie wypada przy tych ciężkich brzmieniach. Na samym początku Anthrax wita nas tytułowym utworem Among The Living. Początkowo jesteśmy raczeni intrem w postaci plumkania, po czym zespół daje po garach. Równie dobrze wypada Caught In A Mosh. I Am The Law jest wolniejsze, aczkolwiek dużo cięższe od poprzedników. Z pewnością kawałek świetnie wypada na koncertach ze względu na świetny refren i bardzo dobre brzmienie. Efilnikufesin (N.F.L.), choć ma wkurwiający tytuł, jest dla mnie jednym z najlepszych numerów na płycie; myślę, że można byłoby nazwać ten kawałek odpowiednikiem Creeping Death zagranym przez Anthraxa. Tak samo jak przed chwilą wspomniany utwór Metalliki, N.F.L. został skonstruowany bezbłędnie; świetne riffy, bardzo dobry refren i wokal robią bardzo dobre wrażenie na słuchaczu. Dalsze w kolejności jest A Skeleton In The Closet, nieco słabszy numer od poprzednich moim zdaniem. Po nim jednak dostajemy jeden z najważniejszych numerów w karierze zespołu - Indians. Podobnie jak N.F.L., Indians rozwala system swoim brzmieniem. Intro nieco w stylu Iron Maiden brzmi ciekawie, zwrotki łączące ciężki riff z energicznym wokalem również wypadają spoko, jednak prawdziwy czad zaczyna się w refrenie; i niech ktoś mi tylko powie, że to chujowo brzmi na koncertach. Po Indians poziom grania Anthraxa mocno spada; jedyną zagraną na poziomie kompozycją jest od tej pory One World.

Teksty na Among The Living są bardzo dobre. Zostały napisane prostym językiem, przypominają one rozmowę. Wśród tematyki dominuje różnorodność; znajdziemy tu między innymi utwory na temat subkultury metalowej, coś o ideologiach nazistowskich i komunistycznych, a także numery dotyczące społeczeństwa. Utwór Among The Living może odnosić się do okładki albumu. Jest tu mowa o rozprzestrzeniającej się zarazie wśród ludzi żyjących na ziemi; może odnosić się to do powstania nienawiści, która doprowadziła do tego, że ludzie zaczęli walczyć między sobą. Utwór Caught In A Mosh odnosi się do nietolerancji wobec subkultury metalowej. Choć jej przedstawiciel próbuje być wobec drugiego człowieka przyjacielski, ten go krytykuje, co metalowcowi wyraźnie nie pasuje. W I Am The Law podmiotem lirycznym jest brutalny policjant zwany Sędzią. W swojej okolicy strzeże on porządku jak oka w głowie, walczy ze wszelkimi przejawami przestępczości. Efilnikufesin (N.F.L.) opowiada o śmierci komika Johna Belushiego. Zespół opisał początki jego kariery, po czym przeszedł do rzeczy twierdząc, iż jego talent doprowadził go do uzależnienia od narkotyków. A Skeleton In The Closet jest krytyką byłego nazistowskiego lekarza, który po upadku III Rzeszy uciekł za granicę. Podmiot liryczny pyta się go, dlaczego wolał jak tchórz uciec, aniżeli odpowiedzieć za swoje czyny przed sądem. Indians jest o prześladowaniach rdzennych mieszkańców ameryki po przybyciu białego człowieka na nowy ląd. Podmiot liryczny krytykuje czyny, do jakich dopuścili się ludzie; zamiast rozwiązać sprawę w sposób pokojowy, ci woleli wytępić Indian. One World zostało poświęcone niewinnym ludziom poległym wskutek takich ideologii jak komunizm, czy chociażby faszyzm. W A.D.I./Horror Of It All podmiotem lirycznym jest człowiek chory na depresję. Bohater utworu wspomina nam bliską sobie osobę, która zginęła wskutek zabójstwa. Imitation Of Life jest krytyką zespołów glammetalowych. Joey Belladonna nazywa je parodiami i imitacjami metalu, krytykuje wygląd członków tych zespołów. Tym bardziej jest zirytowany tą subkulturą, gdy dowiaduje się, że jednym z jej członków okazuje się jego przyjaciel.

Podsumowując Among The Living jest albumem godnym uwagi. W latach, gdy w amerykańskich zespołach thrashmetalowych kształtowała się Wielka Czwórka, Anthrax brzmiał naprawdę oryginalnie. Świetne riffy i brzmienie sprawiają, że człowiekowi aż chce się pójść na metalowy koncert, w chłopakach z Anthraxa jest tyle energii. Niecodziennie słyszy się grupę, która choć brzmi thrashmetalowo, ma wokalistę, który brzmi, jakby ulotnił się z heavymetalowego zespołu funkcjonującego na początku lat 70-tych. Jego czyściutki niczym samochód motomaniaka wokal świetnie komponuje się z brudną, rasową kompozycją. Przesłuchując Among The Living, przestałem mieć wątpliwości co do ich przynależności do liderów thrash metalu.

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Bardzo dobrze napisane riffy
- Pozytywny przekaz

- Niesamowita, młodzieńcza energia zespołu
- Trud włożony w stworzenie albumu
- Surowe brzmienie
- Melodyjny wokal Joey'a Belladonny świetnie dopasowany do brzmienia
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Dwa ostatnie utwory

Okładka: 7,5/10
Teksty: 9,75/10
Kompozycje: 9,25/10

Ogólna ocena: 9,5/10

Konfrontację wygrywa album: Ride The Lightning. Choć Anthrax siedział Metallice na ogonie, kapela dowodzona przez Jamesa Hetfield'a wypadła lepiej.

6 komentarzy:

  1. Polecam zrecenzowanie Focus Cynica, bardzo dobra płyta ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, mam w planach recenzję. Kiedy się za nią zabiorę, tego nie wiem. Widzisz w jakim tempie pojawiają się recenzje :P

      Usuń
  2. Żyję ktoś tam jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyję, obserwuję, mam w planach pisanie. Problem w tym, że nie mam na to głowy :/

      Usuń
  3. Nie wiem czemu, ale słuchając "Trapped Under Ice" miałem wrażenie, że słuchałem "Evil Has No Boundaries"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Trapped Under Ice trochę kojarzy się ze wczesną twórczością KATa, zwłaszcza ten riff w środku utworu.

      Usuń

Obserwuj nas!