Wyszukaj

17 kwietnia 2016

Konfrontacja: Fear Factory - Obsolete vs Clawfinger - Use Your Brain


Witam w kolejnej konfrontacji. Z pewnością zauważyliście, że przerwy w tworzeniu postów są zdecydowanie dłuższe niż wcześniej. Wynika to z mojego braku formy i obowiązków, za co przepraszam. Dziwne, że przez ten czas Michał nie wziął się w garść i nie zechciał stworzyć swojej od dawna planowanej recenzji Fear Factory. Żeby nie było, że jestem niegrzeczny, mój współtowarzysz z bloga zajmuje się innym albumem tego zespołu, tak więc jesteśmy pogodzeni. Trzeci album tego industrialmetalowej kapeli chodzi mi od dłuższego czasu po głowie. Kilka osób zaproponowało nam zajęcie się tą płytą, wśród nich był Bartosz z RAM. Sam jednak zastanawiałem się nad tym krążkiem od czasu zrecenzowania Demanufacture, dopiero jednak teraz wziąłem się za robotę. Niedawno jednak wpadłem na pomysł, aby skonfrontować tą płytę z inną, industrialmetalową pozycją (także z mózgiem na okładce). Przed wami: Fear Factory - Obsolete vs Clawfinger - Use Your Brain.


Fear Factory - Obsolete


Obsolete jest trzecim albumem studyjnym amerykańskiej grupy industrialmetalowej Fear Factory. Został wydany 28 lipca 1998 roku nakładem Roadrunner Records. Zespół po wydaniu Demanufacture osiąga sukces, fani metalu na świecie wiedzą już, czym jest Fabryka Strachu. Grupa rusza w trasę koncertową, po czym w 1997 roku wydaje krążek zawierający remiksy z Demanufacture o tytule Remanufacture: Cloning Technology. Album został kiepsko odebrany. Pod koniec tego samego roku grupę spotkał zaszczyt otwierania koncertu reaktywowanemu zespołowi Black Sabbath. W końcu na początku roku 1998 Fear Factory zapowiada swoją nową płytę. Pomimo obaw fanów, Obsolete kontynuuje stylistykę zawartą na Demanufacture, tym razem obywa się bez konceptu związanego z Terminatorem. W porównaniu do poprzednika, Obsolete zostało przyjęte gorzej. Nie przeszkodziło to jednak płycie w uzyskaniu statusu złotej płyty.

Do Obsolete stworzono dwie grafiki, obie stworzył Dave McKean. Zarówno na pierwszej, jak i drugiej został przedstawiony ludzki mózg z wygiętym kręgosłupem, niczym witka (ogon) plemnika. Obie grafiki różnią się jedynie scenerią; na pierwszej z nich w tle mózgu przedstawiona jest ściana starego budynku z narysowanymi szkicami, obok również widać eksponat w postaci ludzkiego kręgosłupa. Na drugiej z kolei (obraz widoczny niżej) wyżej przedstawiony mózg przedstawiony jest jako okaz umieszczony w słoju. Grafika pasuje do nazwy oznaczającej przestarzałość, bardzo przyjemnie się na nią patrzy. Otoczka płyty przybliża nas również w stronę konceptu, jaki prezentuje Fear Factory. Tym razem mamy do czynienia ze światem opanowanym przez maszyny, w którym ludzki organizm uznany jest za przestarzały i niezdatny do życia w warunkach świata komputerów i robotów. Z tego powodu ludzki mózg jest przedstawiony jako relikt przeszłości, muzealny eksponat.


Wybrane oceny z Metal Archives:

- 8,5/10 - hippie_holocaust
- 9/10 - Noktorn
- 4,5/10 - Tziff5
- 7/10 - demonomania
- 9,5/10 - corviderrant


Lista utworów:

1. Shock
2. Edgecrusher
3. Smasher/Devourer
4. Securitron (Police State 2000)
5. Descent
6. Hi-Tech Hate
7. Freedom Or Fire
8. Obsolete
9. Resurrection
10. Timelessness
11. Cars
12. 0-0 (Where Evil Dwells)
13. Soulwound
14. Messiah
15. Concreto

Choć Obsolete jest regresem w stosunku do poprzednika, Fear Factory nadal nieźle sobie radzi. Dlaczego tak to ująłem? Klimat tego zespołu gdzieś uciekł, mało tu tej charakterystycznej sztuczności i zmechanizowania spowodowanego połączenia dość prostych schematów gry z automatem perkusyjnym i elektroniki (wbrew pozorom, takie granie pasuje do industrialu). Na płycie jest wyraźnie mniej elektroniki, muzyka jest także nieco lżejsza od poprzedniczki. Zespół wyraźnie idzie w stronę kontrowersyjnego Digimortal; możliwe, że część fanów uznała Obsolete za początek końca, ku któremu wiele znanych zespołów chyliło się w latach 90-tych. Ja tam jednak mam odmienne zdanie, album to porządny kawał grania. Wyżej wspomniane braki nadrabiane są różnorodnymi schematami i surowszym klimatem w porównaniu do poprzednika. Wyraźnie słychać, że zespół próbuje poszerzać horyzonty, stara się grać jeszcze bardziej profesjonalnie niż wcześniej, skupiając się na różnorodności swojej muzyki. Brzmienie płyty również się zmieniło, w tym przypadku szukałbym jednak przyczyny w zmianie studia nagraniowego, w jakim Fear Factory tworzyło płytę. Gitary zyskały na wyrazistości, bębny brzmią też nieco lżej... brakuje też elementu często występującego na Demanufacture, chodzi mi mianowicie o automat perkusyjny. Jedynie wokal Burta pozostaje taki sam, facet zdecydowanie jest w świetnej formie. Zespół wita nas w świetny, nowoczesny sposób wałkując schemat pierwszych utworów z Demanufacture w nieco lżejszy sposób. W głośnikach leci wpadające w ucho Shock. Przy Edgecrusher Fear Factory ukazuje zupełnie inne oblicze. Utwór jest bardzo przebojowy, wypucowany. Kawałek wyraźnie jest inspirowany hip-hopem. Smasher/Devourer jest jednym z cięższych kawałków na płycie (nie wliczając bonusów); w porównaniu do poprzedników utwór jest ponury, zmechanizowany... jest to takie Fear Factory, jakie znamy z poprzednich lat. Innym utworem godnym polecenia jest "Digimortal'owe" Descent. Nie zdziwiłbym się, gdyby wielu fanów podczas pierwszego odsłuchu płyty zastanawiało się, czy ten utwór na pewno tu powinien być. Numer jest dość spokojnie zaśpiewany, wpada jednak w ucho za sprawą bardzo dobrych zwrotek i przyjemnych riffów. Później dostajemy dwa, bardzo ciężkie utwory na albumie kojarzące się z poprzednią płytą: Freedom Or Fire i tytułowe Obsolete. Pierwszy z nich (tak samo jak wcześniej wspomniane Shock) przypomina trochę pierwsze trzy utwory znane z Demanufacture. Obsolete w porównaniu do poprzedniego utworu jest nieco bardziej połamane i skomplikowane. Pod koniec wersji bez bonusów, album się uspokaja. Końcówka krążka niestety nie jest równie satysfakcjonująca co wcześniejsze numery. Od utworu jedenastego zaczynają się bonusy. Cars jest coverem Gary'ego Numana. Tutaj udzielił się sam twórca oryginału. Utwór został zagrany niemalże tak samo jak oryginał, z tą różnicą, że jest nieco szybszy i cięższy. 0-0 (Where Evil Dwells) jest coverem grupy Wiseblood. Swoim ciężarem numer przebija wszystkie poprzednie kawałki, pomimo, że zespół będący twórcą oryginału gra dużo lżejszą muzykę od Fear Factory. Utwór jest bardzo ociężały, niepokojący i ciekawie zbudowany. Soulwound jest remake'iem pochodzącym z pierwszej demówki Fear Factory, Concrete.

Warstwa liryczna albumu Obsolete prezentuje się przyzwoicie. Album jest dziełem koncepcyjnym, Fear Factory opowiada nam historię bohatera o ksywce Edgecrusher, któremu przyszło żyć w świecie opanowanym przez maszyny. By przeżyć, musi walczyć z robotami polującymi na niego. Historia Edgecrusher'a kończy się niestety tragicznie; zostaje on schwytany przez Securitron i skazany na śmierć. Do płyty został dołączony również komiks obrazujący wydarzenia ukazane na płycie. Taki trud włożony w przekaz z pewnością jest rzadko spotykany, za to Fear Factory ma u mnie duży plus. Koncept płyty został zainspirowany książkami Chłopcy z Brazylii Iry Levin, 1984 George'a Orwell'a i Nowy Wspaniały Świat Aldousa Huxley'a. W pierwszych dwóch utworach (Shock i Edgecrusher) przedstawia się główny bohater albumu: Edgecrusher. Osoba mówiąca chce nam udowodnić, że jest w stanie przywrócić porządek na świecie wprowadzając chaos w świecie robotów. W dwójce zostało wyjaśnione, dlaczego maszyny na niego polują. Jest on mianowicie uciekinierem, został za nim wystawiony list gończy. W utworze Smasher/Devourer przedstawia nam się tytułowy robot. Podmiot liryczny (będący za razem bohaterem utworu) chce nam pokazać, że nie należy z nim zadzierać. Jest on łowcą zaprogramowanym na zabijanie ludzi niezależnie od rasy i stanu majątkowego. Securitron (Police State 2000) jest opisem głównego komputera będącego czymś w rodzaju mechanicznego boga w świecie robotów. Jest on programem kontrolującym maszyny policyjne i systemy bezpieczeństwa. Descent jest pewną odmianą w stosunku do poprzednich utworów. Podmiotem lirycznym jest bezdomny człowiek zastanawiający się nad swoim losem. Jego zdaniem nie jest on w stanie nic zrobić, aby móc poprawić swoją sytuację i odbić się od dna. Hi-Tech Hate jest krytyką przywódców krajów prowadzących wojny. Wysyłają oni na bitwy niewinnych ludzi, za co zespół nazywa ich tchórzami. Freedom Or Fire prawdopodobnie odnosi się do śmierci mnicha Thich Quang Durc'a poprzez samospalenie (mówiłem o nim w trakcie recenzji debiutu Rage Against The Machine). Dokonał tego czynu w imieniu ludu, który był uciskany z powodu braku wolności wiary. Utwór Obsolete porusza temat zależności człowieka od maszyn. Ludzkość tworzy maszyny, aby te wyręczyły je z ciężkich zadań. To czyni ludzki trud przestarzałym; temat ten może odwoływać się do rolnictwa, budownictwa, produkcji i innych tym podobnych. W Resurrection wypowiada się osoba zmęczona życiem. Pomimo ciężkich starań w spełnieniu swoich marzeń, bohaterowi utworu nic się nie udaje. Aby odzyskać wiarę w siebie, prosi boga o pomoc. Podmiotem lirycznym w Timelessness jest człowiek skazany na śmierć poprzez zastrzyk trucizny. Osobą mówiącą, a za razem bohaterem utworu może być sam Edgecrusher, który został zlikwidowany przez Securitron. Utwór Cars poświęcony jest samochodom. Dla podmiotu lirycznego są one ostoją spokoju, miejscem bezpiecznym i idealnym do zastanowienia się nad sprawami życiowymi. W Soulwound wypowiada się człowiek wspominający pewne traumatyczne wydarzenie z jego życia. W przeszłości był torturowany i bity, co doprowadziło go do załamania psychicznego.

Podsumowując, Obsolete to bardzo dobra płyta. Pomimo, że moim zdaniem album nie równa się z Demanufacture, włożono w niego mnóstwo serca i pracy. Skupiono się przede wszystkim na ciekawym koncepcie, z pewnością daje to parę punktów więcej. Przy kompozycjach postarano się nieco mniej, nadal jest to jednak ponadprzeciętne granie. Sztuczność i futurystyczny klimat idealnie pasującą do industrialu w dużej mierze zastąpiła różnorodność i surowość. Pomimo paru cech wspólnych do Demanufacture, Obsolete jest czymś zupełnie innym. Zdecydowanie warto zapoznać się z tą płytą, z pewnością takie granie uraduje zmysły.

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Świetne teksty
- Trud włożony w koncept
- Różnorodność
- Bardzo dobre riffy
- Brzmienie albumu
- Wokal Burtona
- Nowoczesność
- Ciężar i surowość
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Niektóre utwory na albumie

Okładka: 9,25/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 9/10

Ogólna ocena: 9,5/10


Clawfinger - Use Your Brain



Use Your Brain jest drugim albumem studyjnym szwedzkiej grupy rap/industrial metalowej Clawfinger. Został wydany w 1995 roku nakładem Warner Music Group. 2 lata po ciepło przyjętym w Europie Deaf, Dumb, Blind, Clawfinger zabiera się za kolejną płytę. Napisano ją po zakończeniu trasy z zespołami Anthrax, Just D i Alice In Chains; nie była ona jakimś wielkim progresem w stosunku do poprzednika, a jednak stała się najbardziej popularnym wydawnictwem grupy. W roku 2004 wydano reedycję Use Your Brain z kilkoma utworami bonusowymi.

Na okładce został przedstawiony granat, którego skorupa posiada teksturę ludzkiego mózgu. Porównanie obu "urządzeń" jest dość ciekawe, można powiedzieć, że mają ze sobą parę cech wspólnych. W tym przypadku mózg jest symbolem reakcji, postawy, bądź czynności jaką wykonamy w odpowiedzi na bodziec (tzn. np. na widok czegoś). Oczywiście porównując to do granatu, zawleczka byłaby tym bodźcem, a mózg zostałby skorupą z materiałem wybuchowym wewnątrz. Grafika choć jest prosta, przyjemnie się na nią patrzy za sprawą ciekawej symboliki.

Wybrane oceny z różnych serwisów:

- 6,25/10 - Rate Your Music
- 5/10 - All Music


Lista utworów:

1. Power
2. Pay The Bill
3. Pin Me Down
4. Wipe My Ass
5. Die High
6. It
7. Do What I Say
8. Undone
9. What Are You Afraid Of
10. Back To The Basics
11. Easy Way Out
12. Tomorrow
13. Better Than This
14. Three Good Riffs
15. Armageddon Down

Długo po zakończeniu Obsolete przymierzałem się do tej płyty. Nie miałem pojęcia jak mam do tego wydawnictwa podejść, co mam powiedzieć. Pomimo, że zespołem zainteresowałem się dużo wcześniej, nie miałem okazji przesłuchiwać płyt w pełni. Całe zamieszanie z niechęcią do tej recenzji wynikało z tego, że zamiast podejść do Use Your Brain jak do każdego innego albumu, próbowałem tutaj doszukiwać się na siłę zalet myśląc, że jest to zajebisty krążek. Teraz wiem, że to był błąd; ta płyta jest bardzo przeciętna, większość utworów brzmi bardzo do siebie podobnie z powodu braku różnorodności schematów grania (wstęp, zwrotka, refren, zwrotka, refren, itd.). Granie jest prymitywne, często nudne i cholernie przewidywalne. Po industrialu spodziewałem się większej różnorodności, przebojowości, ewentualnie paru mrugnięć w kierunku fanów groove'u, bądź thrashu. Prawdopodobnie tylko raz Use Your Brain zainteresowało mnie sobą mocniej. Z zaletami streszczę się, gdyż za wiele ich tu nie ma. Niektóre riffy wydały mi się spoko, wokal Zaka Tella również mi się spodobał, do tego jak płyta brzmi również nie mam zarzutów (nagrania wyraźne, częsta elektronika, gitary wysunięte na pierwszy plan). Z kawałkami na albumie jest trochę ciężko, gdyż jak już mówiłem, wiele z nich nie wyróżnia się zbytnio. Start płyty nie brzmi jednak źle; pierwsze dwa utwory są bardzo do siebie podobne, Power i Pay The Bill są przyzwoitymi pozycjami wpadającymi w ucho. Przy Pin Me Down zespół nieco zmienia swoje oblicze; robi się ciężko i klimatycznie, Clawfinger prawdopodobnie jest ciężki jak nigdy przedtem. Przez pewien czas grupa niczym nie ciekawi, do czasu utworu Do What I Say. Jest to prawdopodobnie najlepsza pozycja na płycie; jest to szybko zagrany, ciężki metalowy numer z mniejszą ilością elektroniki. Z pewnością furorę robił na koncertach refren śpiewany przez dziecko. Undone również jest przyzwoitą pozycją na krążku. Kawałek zdecydowanie kojarzy mi się z albumem Digimortal Far Factory; jest to bardzo energiczna i zgrabna pozycja, przyjemnie się jej słucha. Dość zaskakującą pozycją było dla mnie Easy Way Out. Kawałek skojarzył mi się nieco z Rammstein'em, z tą różnicą, że było w tym więcej sztuczności i mechaniki typowej dla industrialu. Three Good Riffs wydaje się być czymś stworzonym dla jaj. Kawałek składa się z kilku zmiksowanych i zniekształconych piosenek, oraz infantylnych krzyków Zaka Tella do mikrofonu. Jest to całkiem sympatyczna odmiana na tle niektórych nudnych utworów na albumie. Nie polecam słuchać tego w słuchawkach.

Choć kompozycje nie były zadowalające, warstwa liryczna rekompensuje brak różnorodności w utworach i od czasu do czasu atakującą nas nudę. Teksty zostały przyzwoicie napisane, do tego dość łatwo było je zrozumieć. Poza tym, przekaz jest bardzo pozytywny; zespół najczęściej krytykuje wszelkie przejawy dominacji i rasizmu, często także pojawiają się także utwory na temat polityki i wojen. Power jest zaadresowane do osoby odpowiedzialnej za prowadzenie wojen. Podmiot liryczny krytykuje działania bohatera lirycznego, który prawdopodobnie zatracił się w tym co robi, przez co przestał odróżniać dobro od zła. W Pay The Bill została przedstawiona rozmowa bogacza i biedaka. W pierwszych dwóch zwrotkach podmiotem lirycznym jest mężczyzna, któremu powiodło się w życiu. Odpowiada on negatywnie na prośbę o pomoc ze strony biednego i oskarża go o lenistwo, przy okazji chwaląc się, ile można osiągnąć mając w czymś talent. W trzeciej zwrotce biedak odpowiada bogaczowi twierdząc, iż w młodości musiał opuścić szkołę, by zacząć pracować na swoje utrzymanie. W utworze zawarty jest morał, by nie patrzeć stereotypowo na innych ludzi i nie oceniać ich po pozorach. Pin Me Down pod względem przekazu przypomina poniekąd poprzednika; podmiotem lirycznym jest człowiek będący z jakiegoś powodu obiektem drwin. Przyczyną tego może być ciążący na niej stereotyp. Wipe My Ass jest ostrą krytyką rasizmu ze strony fanów nazizmu. Podmiot liryczny jest zażenowany tym, że pomimo wielu lat od zakończenia Drugiej Wojny Światowej, nadal znajdą się ludzie, którzy będą uznawali czystość rasy i nienawidzili każdego, kto ma inny kolor skóry. Die High jest krytyką narkomanii. Adresatem lirycznym jest osoba uzależniona od narkotyków. Osoba mówiąca zachęca bohatera utworu do rzucenia nałogu, udowadniając mu, że narkotyki niszczą życie. It ciężko jest mi zinterpretować. Podmiotem lirycznym jest prawdopodobnie mężczyzna zdradzony przez kobietę. Myśli o niej, jednocześnie planuje on swoją zemstę. Po czasie dochodzi między nimi do spotkania, w czasie którego kobieta prawdopodobnie ginie. W Do What I Say podmiotem lirycznym jest nadgorliwy ojciec próbujący wychować swojego syna na prawdziwego mężczyznę. Chłopcu wyraźnie nie podoba się to w jaki sposób jest traktowany przez rodzica, cierpi on z powodu metod wychowawczych jakie są na nim stosowane w domu. Dochodzi on do wniosku, iż ojciec steruje nim ze złośliwości. W przyszłości dzieciak ma zamiar również być nadgorliwcem i sterować innymi. W Undone podmiotem lirycznym jest mężczyzna cierpiący za swoje błędy przeszłości. Prawdopodobnie jest on więźniem, który będąc dzieckiem, nauczył się rozwiązywać konflikty przemocą; po czasie rehabilituje się i dochodzi do wniosku, iż sposób w jaki rozwiązywał problemy jest niewłaściwy. What Are You Afraid Of jest kolejną krytyką rasizmu. Tym razem podmiot liryczny skarży się na niesprawiedliwość panującą w społeczeństwie; osoba mówiąca uważa, iż odmieńca łatwiej jest oskarżyć o coś niż kogoś, kto nie wyróżnia się w tłumie. Back To The Basics jest skierowane do kobiet. Podmiot liryczny zachęca je do naturalności, gdyż w tej postaci są one najpiękniejsze i najłatwiej jest je pokochać. Osoba mówiąca potępia "sztuczność" kobiet, gdyż faceci patrzą na nie jak na dmuchane lalki, które służą tylko do seksu. Easy Way Out jest skierowane do ludzi mających depresję. Podmiot liryczny zachęca ich do walki z chorobą, gdyż życie jest najważniejsze. Samobójstwo (będące "łatwą drogą ucieczki") jest złym sposobem na walkę z depresją, gdyż ten czyn pociągnąłby za sobą cierpienie osób najbliższych. Tomorrow jest krytyką wojny. Podmiot liryczny chciałby, aby w przyszłości na świecie zapanował pokój, gdyż konflikty zbrojne między ludźmi są bezcelowe.

Podsumowując, Use Your Brain to przeciętny album. Kompozycyjnie krążek niczym ciekawym się nie wyróżniał; większość utworów jest do siebie bardzo podobnych za sprawą często wałkowanych schematów. Muzyka praktycznie niczym nie zaskakiwała, przez co nie było podstaw, aby płyta zapadła w pamięć. Od czasu do czasu zdarzył się kawałek z lepszym riffem, jest to jednak za mało, by uznać płytę za co najmniej dobrą. Dla odmiany, teksty prezentowały się naprawdę przyzwoicie. Zostały one dobrze napisane, a ich przekaz robi pozytywne wrażenie. Nie mam podstaw, aby polecić ten album. Praktycznie niczym mnie nie zaskoczył, fanów takiego grania również nie zaciekawi.

Zalety:
- Bardzo dobre teksty
- Niektóre riffy na albumie
- Wokal Zaka Tella
- Brzmienie albumu
- Przekaz
- Okładka

Wady:
- Brak różnorodności
- Brak elementu zaskoczenia
- Częsta nuda
- Album nie zapada w pamięć

Okładka: 8/10
Teksty: 9,75/10
Kompozycje: 6/10

Ogólna ocena: 6,5/10

Konfrontację wygrywa album: Obsolete. Fear Factory stworzyło zdecydowanie lepszą płytę od szwedów z zespołu Clawfinger.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!