Wyszukaj

3 stycznia 2016

Konfrontacja: Chakal - Abominable Anno Domini vs Destruction - Infernal Overkill


Witam w kolejnej konfrontacji. Pamiętacie jeszcze tą propozycję? Na początku chciałem zrobić tą konfrontację po wpisie dotyczącym The Mist i Kreatora, ostatecznie postanowiłem zrobić losowanie w którym wygrało Fear Factory i Napalm Death. Gdybym wiedział, że napsuję sobie tymi recenzjami krwi, bez wahania zabierałbym się tamtego dnia za Chakal i Destruction. Pora więc pierdyknąć pierwszy wpis w nowym roku 2016. Jesteście zadowoleni? Przed wami: Chakal - Abominable Anno Domini vs Destruction - Infernal Overkill.


Chakal - Abominable Anno Domini


Abominable Anno Domini jest pierwszym albumem studyjnym brazylijskiej grupy thrashmetalowej Chakal. Został wydany w 1987 roku nakładem Cogumelo Records. Grupa powstała w 1985 roku z inicjatywy perkusisty Williama Wiza, basisty Destroyer'a i gitarzysty Mark'a (nie są znane ich prawdziwe nazwiska). Po jakimś czasie przyłączył się do nich wokalista "Sgoto". Ponieważ facet nie sprawdził się na stanowisku, został zastąpiony przez Vladimira Korga; wraz z nim powstało jedno demo o tytule Children Sacrifice, a 2 lata po powstaniu kapeli, Chakal zdecydował się na wydanie longplay'a. Dzięki swojemu debiutowi, Brazylijczycy uzyskali popularność, stali się przy tym jedną z najważniejszych grup metalowych utworzonych w Brazylii. W jednym z wywiadów Vladimir Korg oświadczył, iż jedną z wcześniejszych inspiracji jego grupy była Sepultura.

Okładka została stworzona przez średniowiecznego malarza, Pietera Brugela. Obraz nazywa się "Triumf śmierci", przedstawia on ludzi walczących z nieumarłymi na wojnie. Jak można się domyślić, trupy wygrywają z żywymi, co można nazwać właśnie triumfem śmierci. Pieter Brugel stworzył obraz w oparciu o sytuację polityczną Niderlandów poprzedzającą wojnę osiemdziesięcioletnią trwającą w latach 1568-1648. Sam obraz bardzo mi się spodobał, zdecydowanie przyjemniej mi się na to patrzy niż na obrazy Picassa, Van Gogha i tym podobnych. Jako okładka nie prezentuje się już tak dobrze, pomimo tego obraz pasuje do muzyki: jest równie surowy i dynamiczny.

Wybrane oceny z różnych serwisów:

- 7,5/10 - Metal Archives
- 9/10 - Ultimate Guitar
- 6,5/10 - Spirit Of Metal
- 6,5/10 - Rate Your Music



Lista utworów:

1. May Not The Mankind Suffer
2. The Planet Is Dead
3. Terminal Brain
4. Children Of The Cemetery
5. Jason Lives
6. Warriors Of Disgrace
7. The Dead Walk
8. Children Sacrifice
9. Mr. Jesus Christ
10. Shoot At The Police
11. Never Die Young

Na początku Chakal mnie nie interesował, jedyne o czym pomyślałem, to: "fajną nazwę ma ta kapela". Od czasu przesłuchania The Mist, główny zespół Vladimira Korga zaczął coraz bardziej do siebie ciągnąć. Gdy w końcu przesłuchałem Abominable Anno Domini, płyta wydała mi się interesująca. Utwory nagrane przez chłopaków z Brazylii dobrze współgrają z grafiką, poza tym rzadko kiedy słyszy się skład spasowany ze sobą niemalże idealnie - za sprawą wysoko nastrojonych gitar drażniących uszy, wyraźnego basu, okładki i chrypliwego wokalu Vladimira Korga, Abominable Anno Domini może być definicją surowości. Nie zdziwiłbym się, gdyby Chakal miał swój fanklub brudnego napierdalania. Do tego mogłem przewidzieć różnice w stylach gry The Mist i Chakala. Phantasmagoria charakteryzowała się czystością i mrokiem, Abominable Anno Domini jest surowe jak sylwestrowy tatar. Aż dziwię się, że Chakal nie osiągnął równie dużej popularności jak Sepultura, panowie może nie grają bardzo profesjonalnie, aczkolwiek wyrobili sobie charakterystyczny styl gry. Zaskakującą rzeczą jest również bardzo dobra jakość nagrań, przypominam że ta płyta jest debiutem Chakala wydanym dwa lata po utworzeniu zespołu. Jakieś wady? Panowie grają czasami nierówno, poza tym niektóre utwory brzmią dość prymitywnie. Brak tu również różnorodności, mało który kawałek wyróżnia się na tle pozostałych. Na początku mamy świetny numer o tytule May Not The Mankind Suffer. Charakterystyczny riff, ciężar i brud wylewający się z głośników spowodowały, że to właśnie pierwszy utwór jest moim faworytem. Kawałek jest połączony z drugim numerem na liście, The Planet Is Dead. Słysząc trójkę (Terminal Brain), Chakal zaczął kojarzyć mi się ze wczesnym Kreatorem. Chakal kontynuuje napierdalanie przy Children Of The Cemetery. Nie jest to tak dobre jak pierwsze trzy numery, da się jednak tym jakoś nacieszyć. Jason Lives jest jednym z najszybszych kawałków na płycie. Jest to kolejna, świetna kompozycja na płycie. Warriors Of Disgrace jest kolejną, przyzwoitą kompozycją na płycie. Po raz kolejny panowie wrzucają wyższy bieg przy The Dead Walk. Utwór jest typową thrashową petardą. Do numeru dziewiątego chłopaki dalej sieją rozpierduchę. W głośnikach lecą Children Sacrifice i Mr. Jesus Christ. Dwa ostatnie numery są bonusami, pochodzą one z EP-ki Living With The Pigs. Nie zdziwiłbym się, gdyby wystąpił w nich Andreas Kisser znany z grania z Sepulturą. Pod dziesiątką znajduje się prawdopodobnie najsłabszy numer znajdujący się na albumie: Shoot At The Police. Jedenastka wydaje się być inspirowana starym heavy metalem i hard rockiem: Never Die Young

Osoby słuchające wcześniej Phantasmagorii uprzedzam, że warstwa liryczna Abominable Anno Domini jest nieco inna niż na debiucie The Mist. Zapewne domyślacie się, co chce nam przekazać Vladimir Korg. W większości utworów podmiot liryczny krytykuje wojny, ludzkość (za jej głupotę), religie, różnice rasowe i polityków. Poza tym, pojawiają się teksty na temat depresji, śmierci i końca świata. Poza tym, teksty są napisane prostym językiem, budową przypominają przemowę. Ogólnie mówiąc, znamy to z The Mist. Czasem jednak Vladimir Korg plącze się, w tekstach pojawiają się zwroty niepasujące do reszty. Phantasmagoria pod tym względem była bardziej przemyślana. May Not The Mankind Suffer dotyczy nadchodzącego konfliktu nuklearnego. Podmiot liryczny daje ludzkości do zrozumienia, iż sama sobie zafundowała taki koniec dopuszczając do narastania konfliktów. The Planet Is Dead jest krytyką polityków. Podmiot liryczny wyzywa ich od morderców/manekinów poukrywanych pod garniturami, obwinia ich także o upadek naszej planety. Terminal Brain i Mr. Jesus Christ są krytyką religii. Osoba mówiąca uważa, iż religia nie jest nikomu potrzebna, krytykowany jest tutaj człowiek za jego głupotę i naiwność. Children Of The Cemetery jest historią opowiedzianą przez człowieka będącego świadkiem zabójstwa niewinnych dzieci. Podmiot liryczny bardzo przeżył to wydarzenie, nie ma chwili gdy nie myśli o zmarłych przedwcześnie dzieciach. Jason Lives zostało zainspirowane filmem Piątek Trzynastego. Podmiot liryczny opowiada historię Jasona Voorhees'a, bezlitosnego zabójcy ze smutną przeszłością. Warriors Of Disgrace jest zapowiedzią ludobójstwa, do którego szatan się przygotowuje. Gromadzi on swoją armię, by ta przelała dla niego krew rasy ludzkiej. W The Dead Walk jest mowa o ludziach, którzy wstali z grobu. Podmiot liryczny opowiada nam o tym, jak to nieumarli w dość szybki sposób opanowali świat. Do dwóch ostatnich utworów nie znalazłem tekstów w internecie.

Podsumowując, Abominable Anno Domini to całkiem przyzwoita płyta. Nie jest to tak dobry krążek jak Phantasmagoria, da się jednak nacieszyć tym ucho. Chłopaki popisali się oryginalnością, jest to z pewnością największa zaleta tego krążka. Album charakteryzuje się surowością, większość riffów wpada w ucho, do tego chłopaki z Chakala stanowią zgrany skład. Co mnie dość zaskakuje, debiut grupy ma bardzo dobrą jakość nagrań pomimo dwóch lat od powstania. Choć zalety najbardziej rzucają się w oczy, debiutowi Chakala nie brakuje wad. Czasem panowie grają nierówno, płyta czasem brzmi prymitywnie, do tego mało tu różnorodności. Pomimo niezbyt profesjonalnego wykonania, jak najbardziej zachęcam do zapoznania się z Abominable Anno Domini. Z pewnością fani thrashu będą mieli się z czego cieszyć.

Zalety:
- Przyzwoite kompozycje
- Klimat
- Surowość
- Przekaz
- Bardzo dobry skład
- Wokal Vladimira Korga
- Riffy wpadające w ucho

Wady:
- Kulejąca warstwa liryczna
- Mała różnorodność


Okładka: 7,75/10
Teksty: 6,5/10
Kompozycje: 8/10

Ogólna ocena: 7,5/10


Destruction - Infernal Overkill


Infernal Overkill jest pierwszym albumem studyjnym niemieckiej grupy thrashmetalowej Destruction. Został wydany 24 maja 1985 roku nakładem Steamhammer Records. Destruction powstało w 1982 roku z inicjatywy Marcela Schirmera i Mike'a Sfringer'a. Początkowo zespół nazywał się Knight Of Demon, inspirowany był muzyką brytyjskich kapel heavymetalowych (np. Judas Priest, Black Sabbath, Iron Maiden). Grupa zmieniła nazwę na Destruction, gdy chłopaki zdecydowali się grać muzykę w stylu Venom. Wtedy dołączył do grupy bębniarz Thomas Senmann. Przed Infernal Overkill pojawiło się jedno demo o tytule Bestial Invasion Of Hell, a także EP-ka o tytule Sentence Of Death. Obecnie debiut Destruction uznawany jest za jedno z najważniejszych wydawnictw Destruction, tym samym jest on klasykiem niemieckiego thrashu. Początkowo myślałem, aby zrecenzować debiut tej kapeli wraz z płytą Sentence Of Death, ostatecznie EP-kę Niemców zostawię sobie na kiedy indziej.

Trudno jest mi określić co przedstawia okładka. Wygląda to jak wybuch bomby atomowej zesłany przez maskotkę Destruction. Na dole widzimy rękę, najprawdopodobniej cywila, który za chwilę ma ponieść śmierć. Grafika prezentuje się średnio, można było wykonać obraz katastrofy nuklearnej lepiej. Ponieważ jest to okładka debiutanckiej płyty Destruction, nie powinienem być zdziwiony jej niedopracowaniem.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 8,5/10 - Felix 1666
- 9,5/10 - Orbitball
- 9,25/10 - morbert
- 9/10 - CHRISTI_NS_ANITY8
- 9,5/10 - Priest_of_Evil_666


Lista utworów:

1. Invincible Force
2. Death Trap
3. The Ritual
4. Tormentor
5. Bestial Invasion
6. Thrash Attack
7. Antichrist
8. Black Death

Gdy po raz pierwszy słucha się jakiejś kapeli, nie wie się co ma się o niej powiedzieć. Z jednej strony Destruction brzmi znajomo, z drugiej chłopaki grają nieco inaczej niż znane mi kapele thrashmetalowe. Początkowo Infernal Overkill kojarzyło mi się z Venomem, z czasem jednak zespół zaczął brzmieć bardziej speedmetal'owo. Szybkość gry panów kojarzy mi się z naszym rodzimym KATem na Oddechu Wymarłych Światów. Jeżeli jest to jednak thrash, to panowie grają tutaj dosyć słabo i nieprofesjonalnie. Utwory są podobne schematycznie, gra jest jednostajna, nie ma tu większych zmian tempa - perkusista gra na jedno kopyto, wtóruje jemu gitarzysta wygrywający przyzwoite riffy wpadające w ucho. Takie jednostajne granie jeszcze by uszło, gdyby nie okropne brzmienie bębnów. Brakuje w nich mocy, werbel wydaje dźwięki niczym młot wbijany w ząb. Zarzuty mam też do kiepskiego miksu - wokalista Marcel Schirmer jest zagłuszany przez gitarę, ledwo możemy go usłyszeć zza wiosła Mike'a. Na początku Destruction rozpoczyna nieśmiało, choć z czasem zaczynają się powoli rozkręcać. W głośnikach leci całkiem przyzwoity utwór: Invincible Force. Trochę lepszym numerem jest dwójka: Death Trap. The Ritual wydaje się być jeszcze lepszym kawałkiem od poprzednika; początkowy riff przewija się przez numer dość często, a to z pewnością dla niego warto jest dotrwać do końca. Przy czwórce Destruction nabiera tempa; w głośnikach leci całkiem niezły speedmetalowy kawałek Tormentor. Dość podobnym utworem do poprzednika jest Bestial Invasion. W trakcie recenzowania płyt czasem czuję, że zespół rozleniwia się, przez co utwory są zdecydowanie gorsze od poprzednich. Tutaj jest jednak zupełnie odwrotna sytuacja, mianowicie pod koniec Destruction zaczyna dawać całkiem niezłe show. Pod numerem szóstym dostajemy świetny instrumental Thrash Attack. Panowie przypominają tutaj trochę Exodusa na Bonded By Blood, aczkolwiek w porównaniu do reszty utworów, Thrash Attack brzmi naprawdę świetnie. Po tym świetnym występie dostajemy kolejny, bardzo dobry kawałek: Antichrist. Ostatnim numerem na naszej liście jest Black Death.

Warstwa liryczna Destruction jest całkiem przyzwoita. Teksty zostały dobrze napisane, nie miałem się za bardzo do czego czepiać. Lekko problematyczna wydaje się być tematyka utworów, bardzo często można usłyszeć coś na temat czarnej mszy, śmierci, szatana, przewagi zła nad dobrem. W Invincible Force podmiotem lirycznym jest potwór pożerający swoją ofiarę. Chwali się nam swoją bezwzględnością i brutalnością. W Death Trap wypowiadają się ludzie uprawiający czarną mszę. W utworze zabijają oni człowieka, który im przez przypadek przeszkodził. The Ritual jest opisem rytuału, w którym kapłan zła składa ofiarę z dziecka szatanowi. Podmiot liryczny wychwala swojego boga, chce go za wszelką cenę zaspokoić. Tormentor opowiada historię ojca - sługi szatana, który złożył w ofierze swoje dziecko. Bestial Invasion i Black Death omawiają losy świata, gdy ten zostanie opanowany przez zło. W Antichrist podmiot liryczny wywyższa satanizm ponad chrześcijaństwo. Osoba mówiąca szydzi z chrześcijan, tym samym wymienia argumenty na poparcie swojej tezy.

Podsumowując, Infernal Overkill jest dobrym albumem, choć spodziewałem się po nim więcej. Płyta jest lekko prymitywna, gra na jedno kopyto i mała różnorodność potrafi zniechęcić do sięgnięcia po resztę dyskografii chłopaków z Niemiec. Pomimo tego zespół miał potencjał na coś większego - wystarczy pobawić się trochę z techniką gry, zatrudnić nowego miksera, zmienić nagłośnienie i zrobić porządek z bębnami. Najlepszą stroną Infernal Overkill są riffy, wpadają w ucho i zostają w pamięci. Osobiście płyty nie polecam, choć myślę, że przy takim debiucie każda następna płyta powinna zostać dopracowana zdecydowanie lepiej.

Zalety:
- Przyzwoite kompozycje
- Dobrze napisane teksty
- Riffy wpadające w ucho

Wady:
- Monotematyczność
- Mała różnorodność
- Kiepska jakość nagrań bębnów
- Słaby miks


Okładka: 6/10
Teksty: 7,75/10
Kompozycje: 7/10

Ogólna ocena: 7,25/10


Konfrontację wygrywa album: Abominable Anno Domini. Zespół Vladimira Korga przewyższał Destruction kompozycjami i okładką. Chłopaki z Niemiec lepiej napisali swoje teksty.

5 komentarzy:

  1. Destruction swiadomie czy tez nie ale sciagneli 2 tytuly kawałków z Show no mercy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nieświadomie. Tytuł Tormentor bardziej skojarzył mi się z Kreatorem, niczego jednak nie insynuuję :)

      Usuń
  2. Mam pytanie czy mozesz mi powiedziec co metalu lubia jesc najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  3. I czu jeszcze jedziemy na jakis koncert razem co bo wtedy zajdziemy do jakiejs knajpki na zarelko wiec odezwij sie na pw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co nigdzie się nie wybieram, może Michał gdzieś by pojechał. Co do żarcia, metale nie jedzą tych samych rzeczy, tak samo jak nie słuchają tego samego gatunku. Ja np. lubię wpierdalać pizzę :D

      Usuń

Obserwuj nas!