Wyszukaj

28 listopada 2015

Recenzja: Rage Against The Machine - Rage Against The Machine


Witam w kolejnej recenzji. Kto pamięta Rage Against The Machine? Debiut tych amerykańskich twórców rapmetalowych jest znany nie tylko z tajemniczej okładki i przeboju Killing In The Name będącej częścią soundtrack'u z gry GTA: San Andreas, była to także jedna z najważniejszych płyt łączących heavy metal, rap i hardcore. Rage Against The Machine zostało również zapamiętane za sprawą zgranego heavymetalowego składu i charyzmatycznego, rapowego wokalisty Zacka de la Rochy. Jeżeli tak jak mi nie przeszkadza wam hardcore na blogu który recenzuje przede wszystkim metal, to zapraszam do czytania. Przed wami: Rage Against The Machine - Rage Against The Machine.

RATM jest pierwszym albumem studyjnym amerykańskiej grupy rapmetalowej Rage Against The Machine. Został wydany 3 października 1992 roku nakładem Epic Records. Ponieważ na wstępie powiedziałem już dość sporo faktów dotyczących debiutu rapmetalowców z Los Angeles, dodam tylko, że płyta uzyskała mnóstwo wyróżnień w ciągu 20 lat. W 2011 roku album znalazł się na 365 miejscu w rankingu 500 najlepszych albumów wszech czasów, płyta została wymieniona w książce 1001 albumów, których musisz posłuchać przed śmiercią. Debiut Rage Against The Machine był obiektem westchnień krytyków, przez wiele lat był kreowany jako płyta idealna. To oznacza, że z tą płytą nie ma żartów.

Zdjęcie które zdobi okładkę debiut RATM zostało zrobione przez dziennikarza Malcolma W. Browne'a. Przedstawia ona buddyjskiego mnicha Thicka Quanga Durc'a płonącego przed budynkiem ambasady Kambodży w Sajgonie. Mężczyzna ukazany na fotografii protestował przeciwko ustawie zakazującej praktykowanie buddyzmu i wprowadzającej katolicyzm jako państwową wiarę Wietnamu. Przed śmiercią wyśpiewał modlitwę do Buddy i skierował swoje ostatnie słowa do prezydenta Ngo Dinh Diema. Choć nie lubię okładek z prawdziwymi zdjęciami, dla tego przypadku muszę zrobić wyjątek - grafika jest naprawdę świetna, prezentuje się tajemniczo ze względu na stoicki spokój postaci na niej ukazanej. Budzi jednocześnie współczucie ze względu na śmierć człowieka, który musiał poświęcić się dla dobra swojej religii.

Wybrane oceny z różnych serwisów:

- 10/10 - Teraz Rock
- 10/10 - Rockmetal.pl
- 10/10 - Sputnik Music
- 9,5/10 - Ultimate Guitar


Lista utworów:

1. Bombtrack
2. Killing In The Name
3. Take The Power Back
4. Settle For Nothing
5. Bullet In The Head
6. Know Your Enemy
7. Wake Up
8. Fistful Of Steel
9. Township Rebellion
10. Freedom


Bez wątpienia debiut Rage Against The Machine jest jednym z najbardziej nietypowych krążków na naszym blogu. Nie mówię tu o totalnym odlocie w stylu Anal Cunt, jest to po prostu połączenie rapu i metalu. Chłopaki z RATM połączyli rytmikę, energię i technikę rapu z ciężkością metalu, co daje naprawdę dobry efekt. Z tego powodu panowie z Los Angeles uderzają ze sporą siłą; nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś nazwał RATM zespołem komercyjnym, ewentualnie postawił pod jedną ścianą z grupami numetalowymi. Tak się dziwnie składa, że nu metal to inna bajka, powstał z fuzji grunge'u, funku, rocka alternatywnego, metalu i hip hopu; rap metal jest z kolei połączeniem heavy metalu i rapu, tak więc różnica między gatunkami jest spora (w szczególności w ciężkości). Nie zdziwiłbym się, gdyby Rage Against The Machine stworzyło tą płytę wyłącznie w celach eksperymentalnych, gdyż jakby się nad tym dokładniej zastanowić, na przełomie lat 80-tych i 90-tych połączenie tych dwóch gatunków muzycznych było abstrakcyjne. Album naprawdę mi się spodobał, debiut RATM jest bardzo charakterystyczny i różnorodny, przez co problemu z jego rozpoznaniem z pewnością nie będziemy mieli. Czasem usłyszymy coś w ciekawym klimacie, innym razem ciężki numer do pomachania głową, raz też trafi się coś na rozluźnienie... to tak jakby w sklepie AGD kupić pralkę z funkcją suszarki, opalarki i kuchenki mikrofalowej. Jedynym zarzutem kierowanym w stronę rapmetalowców może być końcówka albumu; dwa ostatnie numery odbiegają poziomem od pozostałych. Choć to połączenie w teorii jest naprawdę dziwne, to w praktyce jest to naprawdę zajebista sprawa. Panowie rozkręcają się już od pierwszych sekund: album rozpoczyna się od całkiem niezłego, wpadającego w ucho numeru Bombtrack. Dopiero później grupa pokazuje na co ją stać: dostajemy prawdopodobnie najlepszy utwór z płyty: Killing In The Name. Kawałek ten wpada w ucho, jest agresywny ale i ciężki, choć typowo metalowego brzmienia w nim nie uświadczymy. Jest to również sztandarowy numer tej kapeli. W dalszej kolejności mamy coś nieco lżejszego, dla odprężenia. Rytmiczny, rasowy numer łączący rockowe brzmienie z rapem: Take The Power Back. Później w moich głośnikach pojawia się prawdopodobnie jeden z bardziej klimatycznych kawałków na albumie: Settle For Nothing. Pod piątką dostajemy kolejny bardzo znany numer tej kapeli: Bullet In The Head. Po raz pierwszy w utworze RATM dominują cechy rapu. Chłopaki przyspieszają nieco tempo przy szóstce; w głośnikach leci bardzo dobry kawałek muzyki o tytule Know Your Enemy. Wake Up przypomina trochę budową i stylem dwa pierwsze numery, choć w połowie ma pewien zwrot akcji. Jest to kolejny, całkiem ciekawy utwór. Pod numerem ósmym znajduje się wpadający w ucho kawałek w większości posiadający cechy rapu: Fistful Of Steel. Patrząc na tytuł spodziewałem się bardziej metalowego numeru, nie ma sensu jednak narzekać. Po tym utworze płyta się psuje. Pod dziewiątką znajduje się moim zdaniem najgorszy numer, Township Rebellion. Choć utwór jest różnorodny (miejscami nawet nieźle skomponowany), to jednak pierwsza jego połowa mnie irytuje. Album kończy bardzo przeciętny utwór jak na ten album, Freedom.

Tematyka tekstów nie jest zbyt skomplikowana. Płyta przypomina trochę album koncepcyjny, w większości RATM zniechęca ludzi do środków masowego przekazu, tym samym zachęca ich do buntu przeciwko władzy. Poza tym, RATM pisze o ludzkim nieszczęściu, wojnach, a także opowiada o swoim przekazie. Budowa tekstów jest bardzo typowa dla rapu, mnóstwo jest tutaj wyrazów potocznych i rymów. Tego typu teksty mogę zaakceptować jedynie w przypadku rap metalu, w żadnym innym gatunku ciężkich brzmień się to nie sprawdza. Na Bombtrack chłopaki z RATM przedstawiają nam ogólny zarys albumu. Zack de la Rocha opowiada nam o tym, co zamierza przekazać słuchaczom w tekstach. W utworze jest również mowa o tym, że nie należy się poddawać pomimo przeciwności losu, należy dopinać swego. Killing In The Name opowiada historię poległych żołnierzy, którzy zostali odznaczeni pośmiertnie medalami. Według RATM, śmierć wybieliła złe uczynki tych, którzy za życia popełniali ciężkie grzechy. W Take The Power Back Zack de la Rocha opowiada o pozytywnym przekazie, jaki RATM ma zamiar nieść w swojej muzyce. Wokalista po raz kolejny nakłania do walki z przeszkodami. Settle For Nothing opowiada historię człowieka, który popełnił samobójstwo w więziennej celi. Mężczyzna najprawdopodobniej pod wpływem narastającej wściekłości zamordował całą swoją rodzinę, po czym odetchnął z ulgą za kratkami. Bullet In The Head jest krytyką brutalności policji. Grupa porównuje gliniarzy do faszystów. W Know Your EnemyWake UpFistful Of Steel i Freedom grupa krytykuje środki masowego przekazu, które przedstawiają fałszywą sytuację w kraju. Podmiot liryczny ma zamiar otworzyć ludziom oczy, chciałby, aby obywatele poznali prawdę o rządzących. Township Rebellion przedstawia historię ludzi, którzy niezadowoleni z sytuacji w kraju postanowili wszcząć bunt. W utworze grupa krytykuje władzę, która wolałaby powybijać wszystkich buntowników, niżeli poprawić jakość życia w kraju.

Podsumowując, debiut Rage Against The Machine to bardzo dobry album. Wielu uważa ten krążek za kultowy, jak dla mnie album ma parę błędów w sobie. Choć przez długi czas płyta trzymała słuchacza w ciekawości i była dobrze skomponowana, to jednak przy dwa ostatnie numery nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Teksty zostały dobrze napisane, jednak ich tematyka nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia jak się spodziewałem. Lubię jak grupy krytykują władzę, po Rage Against The Machine spodziewałem się jednak pójścia znacznie dalej. Myślałem, że chłopaki będą pisali o ludziach rzucających się Mołotowami, ewentualnie o znanych postaciach poległych w zamachach, czy chociażby o wybuchu konfliktu okołoziemskiego. Nie wliczając tych wad, gorąco polecam tą płytę. Spodoba się zarówno fanom metalu, jak i rapu.

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Bardzo dobre teksty
- Okładka
- Przekaz
- Ciężkość albumu
- Wpadające w ucho riffy
- Różnorodność
- Klimat lat 90-tych
- Album zapada w pamięć

Wady:
- Dwa ostatnie utwory

Okładka: 10/10
Teksty: 8,25/10
Kompozycje: 9,5/10

Ogólna ocena: 9,25/10

9 komentarzy:

  1. Rage Against the Machine - Rage Against the Machine

    Lista utworów:

    1. Bombtrack
    2. Killing in the Name
    3. Take the Power Back
    4. Settle for Nothing
    5. Bullet in the Head
    6. Know Your Enemy
    7. Wake Up
    8. Fistful of Steel
    9. Township Rebellion
    10. Freedom

    Wygląda ładniej? Wygląda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie prawie to samo. W sumie to wiem o co ci chodzi, o drobne błędy "the", "for" itp. Jakoś nie mogę się przestawić na normalne pisanie, choć próbuję.

      Usuń
    2. lol o chuj mu chodzi

      Usuń
    3. O to że Adi666 robi drobne błędy, sam z angielskiego nie jestem dobry ale wiem o co chodzi :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. @Adi666 Spoko, ale jednak mi to trochę przeszkadza, reszta jest ok. Nie żebym się czepiał czy coś

      Usuń
    5. Co ciekawe muzycy RAtM założyli razem z Chrisem Cornellem zespół Audioslave, tylko że juz bez Zacka de la rocha

      Usuń
    6. @Anonim, gormateusz już ci to wytłumaczył. Niektórych słów nie powinno się pisać z dużej litery. Starych przyzwyczajeń łatwo się nie wyzbędziesz.
      @Gormateusz, znam Audioslave. Myślałem o recenzji zespołu, to może jednak kiedy indziej.

      Usuń
  2. @Adi66 nie wiem czy recenzja płyt Audioslave ma jakiś sens, bo metal to raczej nie jest,, no chyba że czasem pozwalacie sobie na recenzje płyt z innego gatunku muzycznego to nawet ok, no ale fajnie by było zobaczyć recenzje trzech płyt u was :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzowaliśmy już Nirvanę, AC/DC, Circle Jerks, Misfits, Drowning Pool... nie zdziwiłbym się, gdyby kiedyś Audioslave się pojawiło. I tak ma to więcej sensu niż recenzja trzech płyt :)

      Usuń

Obserwuj nas!