Wyszukaj

1 października 2015

Recenzja: Overkill - The Years Of Decay


Witam w kolejnej recenzji. Na początku co nieco o aktualnościach, wypisujemy je tutaj, gdyż jesteśmy leniami i nie chce nam się zakładać konta na fejsie. Otóż nasza strona jest ostatnio obiektem ataku hejtera, może o nas rozpowszechniać fałszywą (lub przedawnioną) opinię wypisując krytyczne komentarze, z których nic nie wynika. Ma to niby nas sprowokować do ośmieszenia się. Mam jednak nadzieję, że napisałem tą wiadomość na darmo, gdyż was obchodzą jedynie recenzje, a nie komentarze idiotów ;) Dzisiaj zajmę się jednym z najważniejszych klasyków thrash metalu, możliwe że wielu z was czekało na tą recenzję nic wcześniej o tym nie mówiąc. Przed wami: Overkill - The Years Of Decay.

The Years Of Decay jest czwartym albumem studyjnym nowojorskiej grupy thrashmetalowej Overkill. Został wydany 13 listopada 1989 roku nakładem Atlantic Records. Jak wszyscy dobrze wiedzą, thrash metal święcił swoje triumfy w latach 80-tych. Właśnie wtedy najważniejsze grupy muzyczne grające ten gatunek metalu powydawały swoje najważniejsze dzieła. Overkill był nieco mniej rozchwytywaną kapelą, nie odniósł tak wielkiego sukcesu jak wielka czwórka, czy chociażby kalifornijskie kapele typu Testament czy chociażby Exodus. Ostatecznie grupa zaczęła osiągać swoje pierwsze sukcesy w 1987 roku po wydaniu Taking Over. Grupa nie dała o sobie zapomnieć również w 1988 roku wydając Under The Influence. Wielu krytyków za kluczowy album Overkilla uznaje jednak The Years Of Decay, który przyczynił się do znacznego rozrostu popularności kapeli. Obecnie album uznawany jest za wielki thrashmetalowy klasyk.

Na okładce zdobiącej album The Years Of Decay widzimy ołtarz w kształcie maskotki Overkill'a, Chaly'ego. Jest to demoniczna czaszka ze skrzydłami nietoperza. Wszystko zostało ukazane w atmosferze grozy. Przyznać muszę, że grafika wygląda ciekawie, nie zdziwiłbym się, gdyby album był czymś bardzo udanym.

Wybrane oceny z Metal Archives:

- 9,5/10 - Superreallycool
- 8/10 - Diamhea
- 10/10 - hells_unicorn
- 9,25/10 - Idontsuckdick


Lista utworów:

1. Time To Kill
2. Elimination
3. I Hate
4. Nothing To Die For
5. Playing With Spiders / Skullcrusher
6. Birth Of Tension
7. Who Tends The Fire
8. The Years Of Decay
9. E.vil N.ever D.ies


Przez lata słuchania ciężkich brzmień wyniosłem thrash na pierwsze miejsce mojego osobistego podium gustów, toteż do recenzji Overkill'a nie musiałem się jakoś specjalnie zbierać. Tak jak myślałem, Overkill będzie czymś wartym posłuchania. Słychać, że kapela uczyła się grać od mistrzów w swoim fachu. Chłopaki nie inspirowali się wyłącznie kapelami thrashowymi typu Megadeth, Metallica, Exodus i Testament; do ich inspiracji na pewno doszły jeszcze takie sławy jak Judas Priest i Black Sabbath. Czasem miałem też wrażenie, że Overkill było zainspirowane Extreme Aggression Kreatora, zdałem sobie jednak sprawę, że oba dzieła powstały w tym samym roku. Podczas słuchania The Years Of Decay doszedłem też do wniosku, że osądzanie thrashu za brak oryginalności nie ma sensu. Płyty z tego gatunku można przyrównać do kart z postaciami z Dragon Ball'a; nie liczy się tu oryginalność, a to która kapela jak da wpierdol. Overkill'a słuchało mi się naprawdę dobrze. Chłopaki na The Years Of Decay pochwalili się umiejętnością tworzenia porządnych solówek i wpadających w ucho riffów. Największy popis dali gitarzysta (albo wirtuoz) Bobby Gustafson i wokalista Bobby Ellsworth. Pierwszy z nich nie tylko zagrał swoje partie popisowo, ale i wykazał się w sposób pozytywny w pisaniu utworów. W głosie Blitza słychać ogromną charyzmę, za każdym razem gdy coś zrobi, samochód jest nią przepełniony. Jego głos kojarzy mi się trochę ze Stevem Souza z Exodusa (z tą różnicą, że Zetro nie był tak charyzmatyczny). Album jest przepełniony częstymi zmianami tempa, muzyka ma całkiem ciekawy, typowy dla amerykańskiego thrashu klimat. Utwory Overkill'a jak na thrash są dosyć długie (najdłuższy z nich ma 10 minut, najkrótszy niecałe 4), nie jest to jednak żadna przeszkoda w słuchaniu. Od samego początku The Years Of Decay słucha się z dużą przyjemnością. Overkill rozpoczyna dosyć zrównoważonym numerem: Time To Kill. Drugie na liście jest porządne pierdolnięcie w postaci Elimination. Overkill w dalszej części nie zwalnia tempa; słyszymy całkiem niezłą petardę w postaci I Hate. Jednym z najlepszych numerów na albumie jest Nothing To Die For. Utwór jest zdecydowany, agresywny, ma w sobie parę porządnych riffów i schematów. Dalszy w kolejności jest ociężały numer inspirowany debiutem Black Sabbath; słyszymy świetne Skullcrusher wraz z intrem Playing With Spiders. Od tej pory The Years Of Decay staje się wolniejsze. Chłopaki z Overkilla skupiają się na stworzeniu czegoś cięższego z klimatem. Dalsze w kolejności jest szybsze Birth Of Tension. Overkill nieco zwalnia przy Who Tends The Fire; Niektóre rozwiązania zastosowane przez Overkill'a  w tym utworze kojarzą mi się z ...And Justice For All Metalliki i Agent Orange Sodomu. Słucha się tego naprawdę dobrze, klimatyczne granie i ciężar odwalają tutaj dobrą robotę. Następny w kolejności jest klimatyczny numer tytułowy The Years Of Decay. Część utworu przypomina balladę, w niektórych momentach panowie jednak zaserwują nam ciężkie granie niczym Megadeth na Countdown To Extinction. Na koniec Overkill serwują nam porządnie skomponowany numer, E.vil N.ever D.ies.

Teksty w większości są na temat ludzkiego istnienia. Czasem można w utworach natknąć się na metaforę, częściej jednak można było znaleźć w nich morał lub wskazówkę typu "jak dobrze przeżyć życie". Teksty zostały dobrze napisane; przyjemnie mi się je czytało, można było z nich wywnioskować, że czasem życie człowieka zależy od czynników na które nie da się wpłynąć. W Time To Kill wypowiada się osoba chora na schizofrenię. W czasie gdy ma atak choroby, zabija każdego, kto stanie mu na drodze. Elimination jest o epidemii pewnej choroby, na którą nie wynaleziono jeszcze lekarstwa. I Hate jest na temat przeciwności, którym normalny człowiek musi na co dzień stawiać czoło. W Nothing To Die For wypowiada się osoba zmęczona życiem. Z powodu licznych niepowodzeń uważa ona, że życie opiera się wyłącznie na cierpieniu i bólu. Playing With Spiders / Skullcrusher jest o osobie przedwcześnie zmarłej z powodu źle podjętej decyzji. W Birth Of Tension wypowiada się przepracowana osoba. Z powodu życia w stresie staje się alkoholikiem, przez co kontakt z nią jest uciążliwy. W Who Tends The Fire wypowiada się osoba, która w życiu się pogubiła. Szuka ona sposobu na odnalezienie siebie. The Years Of Decay zostało zainspirowane Hamletem. Mowa jest tu o mężczyźnie, który zastanawia się nad swoim życiem. Widzi, że obecnie jego istnienie wydaje się bezcelowe, chciałby jednak to zmienić. Podmiot liryczny uznaje, że to los pokieruje jego życiem. E.vil N.ever D.ies jest o tym, co sprawiło, że rasa ludzka stała się zła. W utworze zostały opisane cechy ludzkości, których nie da się wyzbyć, co sprawi, że zło na świecie nigdy się nie skończy.

Podsumowując, The Years Of Decay to bardzo dobra płyta. Jak wiele krążków z tego gatunku, album nie należał do dzieł stu procentowo oryginalnych. Wiadomo jednak, że oldschool'owy thrash, niezależnie od tego jaka kapela go gra zawsze znajdzie grono ulubieńców. Liczy się to, że Overkill dało nieźle w palnik; było agresywnie, ciężko, rasowo i oldschool'owo. Spodobał mi się sposób w jaki The Years Of Decay zostało skomponowane: częste zmiany tempa, długie utwory, porządne solówki i całkiem niezłe riffy. Podobnie jak kompozycje, teksty również są warte uwagi. Wiele z nich dotyczy spraw dotyczących nas samych. Jedyne co mogę zarzucić temu albumowi to długość utworów; wśród niektórych fanów thrashu może to być czynnik decydujący o wyborze albumu. Każdy zaciekły thrasher powinien mieć The Years Of Decay w swojej kolekcji, w końcu to nie byle jaki klasyk.

Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Dobrze napisane teksty
- Przekaz
- Rasowość
- Klimat
- Charyzmatyczny wokal Bobby'ego Blitza
- Agresja
- Okładka
- Różnorodność
- Płyta jest wciągająca
- Album zapada w pamięć

Wady:
- ???


Okładka: 9/10
Teksty: 8,5/10
Kompozycje: 9,5/10

Ogólna ocena: 9,5/10

2 komentarze:

  1. A tam, pieprzyć hejterów, dla mnie tworzycie mega recenzje, które z przyjemnością czytam. Utrzymujcie dalej taki poziom chłopaki :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!