Wyszukaj

17 lipca 2015

Recenzja: Suicide Silence - The Black Crown


Witam w nowej recenzji. Jak widzieliście, nie pisałem recenzji przez dłuższy czas. Zajmował się tym Adi666. Jednak mam dobrą wiadomość; ostatnio jest trochę więcej czasu na pisanie recenzji, zatem wracam. W tej recenzji zajmę się jednym z albumów Suicide Silence - The Black Crown. Ci z Was, którzy naszego bloga przeglądają dłuższy czas, może pamiętają, że w 2014 roku pisaliśmy o tej grupie. Właśnie wtedy poznałem deathcore'owy zespół Suicide Silence, gdy wydany został album You Can't Stop Me. Płyta mi się spodobała, zachęciła do poznania pozostałych wydawnictw tej grupy. Po roku przypomniałem sobie o istnieniu Suicide Silence i postanowiłem posłuchać innych albumów. Na pierwszy ogień poszło The Black Crown. Muszę powiedzieć, że się nie zawiodłem.

The Black Crown to trzeci studyjny album tej grupy. Został wydany 12 lipca 2011 roku przez wytwórnię Century Media Records. Jest to ostatnia płyta Suicide Silence nagrana z wokalistą Mitchem Luckerem, który zginął w wypadku rok po wydaniu płyty. Na The Black Crown znajduje się 11 utworów w wersji podstawowej, a 12 w wersji limitowanej.

Na okładce płyty dominują ciemne kolory - czarny, szary. Jak można wywnioskować już z tytułu, widać na niej coś w rodzaju korony (jednak z początku wydawało mi się, że jest to zupełnie co innego). Co ciekawe, trójkąt z okiem, który znajduje się na środku, przypomina symbol zakonu iluminatów (patrz tutaj: logo). Ogólnie okładka robi dobre wrażenie, niczego na niej nie brakuje, zachęciła mnie do kontaktu z muzyką z tej płyty.

Wybrane oceny z różnych serwisów:

- 5/6 (Thrash Hits)
- 7/10 (Rock sound)
- 2,5/5 (Allmusic)


Lista utworów:

1. Slaves to Substance
2. O.C.D.
3. Human Violence
4. You Only Live Once
5. Fuck Everything
6. March to the Black Crown
7. Witness the Addiction
8. Cross-Eyed Catastrophe
9. Smashed
10. The Only Thing That Sets Us Apart
11. Cancerous Skies
12. Revival of Life - tylko w wersji limitowanej
13. Superbeast (Rob Zombie cover) - tylko w wersji iTunes

Odsłuchiwanie tej płyty zaczynamy od ciężkiego Slave to Substance. Bardzo dobry utwór, nie jest gorszy od niezłego O.C.D., który jest następny w kolejności. Dużą zaletą O.C.D. jest klimat. Mroczny nastrój idealnie pasuje do tekstu (ale o tekstach później). Po dwóch wolniejszych numerach przychodzi pora na coś szybszego, czyli Human Violence. Ten kawałek już nie przyciągnął mnie tak jak dwa poprzednie, ale uważam go za coś dobrego. Kolejny jest mój faworyt, czyli You Only Live Once, bardzo lubiany również przez większość fanów Suicide Silence. Utwór jest całkiem zróżnicowany - nie brakuje zarówno szybkich partii, jak i tych wolniejszych. Wygląda na to, że zespół już się rozkręcił na dobre, bo następny utwór - Fuck Everything - niemal dorównuje poprzedniemu. Jest to solidny kawał dobrego, ciężkiego grania. Dobry na koncerty, głównie ze względu na tekst, w którym często powtarzają się słowa "fuck everything". Zaraz potem przychodzi kolej na całkiem niepotrzebny March to the Black Crown, który jest po prostu dwuminutowym zapychaczem i nie wnosi niczego sensownego. Zaraz po nim słyszymy Witness the Addiction, czyli jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie. Suicide Silence zaskoczyło tutaj melodyjnym refrenem, którego po nich bym się nie spodziewał. Później niestety jakość muzyki nieco spada - niby Cross-Eyed Catastrophe nie brzmi źle, jest nawet dobry, ale następny utwór, czyli Smashed, jest o wiele gorszy. Niczym się nie wyróżnia, średniak. Kolejny jest niezły The Only Thing That Sets Us Apart, podobnie jak Witness the Addiction zaskakujący melodyjnymi wstawkami. Ostatnim utworem z wersji podstawowej jest nieciekawy Cancerous Skies, wcale mi się nie spodobał. Jeśli chodzi o utwory bonusowe, to Superbeast nie jest godny najmniejszej uwagi. Z kolei Revival of Life to coś ambitniejszego. Ostry i ciężki jak reszta albumu, dobrze zagrany.

Jeśli chodzi o teksty, to mogę mówić same pozytywne rzeczy. Jest to chyba jeden z nielicznych zespołów, który nie pisze w kółko o wojnach, manipulacji, kłamliwych politykach czy o końcu świata. Zresztą, Mitch Lucker w jednym z wywiadów powiedział, że na tym albumie będą głównie teksty dotyczące jego życia. No i mówił prawdę, poruszone zostały tutaj życiowe problemy. Slaves to Substance pokazuje w złym świetle narkotyki i narkomanów, z kolei w O.C.D. podmiotem lirycznym jest osoba chora psychicznie, która nie potrafi odróżnić rzeczywistości od halucynacji. Opisuje swoje uczucia. Mroczny nastrój panujący w utworze idealnie zgrał się z tekstem. W Human Violence zespół krytykuje ludzką naturę. Człowiek postawiony jest jako pełna zła istota żyjąca dzięki pragnieniu przemocy (czego dowodzą pewne fakty historyczne). Bardzo mi się spodobały teksty utworów You Only Live Once oraz Fuck Everything. Ten pierwszy zachęca do działania i realizowania swoich pragnień, ponieważ "żyje się tylko raz". Jest to bardzo ważne przesłanie - wielu ludzi nie robi ze swoim życiem kompletnie niczego. Z kolei Fuck Everything jest wyrazem sprzeciwu wobec obowiązujących norm społecznych i zasad, wobec całego nienormalnego świata. W Witness the Addiction podmiotem lirycznym jest człowiek, który całe życie był bardzo religijny, jednak w pewnym momencie, gdy zaczął rozumieć, że to wszystko było tylko kłamstwem, jego światopogląd zmienił się całkowicie. Życzy śmierci tym, którzy go w tą wiarę wciągnęli. W Cross-Eyed Catastrophe po raz drugi poruszony został problem choroby psychicznej. Za to Smashed nawołuje, aby przestać żyć przeszłością, zapomnieć o wspomnieniach. Podmiot liryczny niszczy stare fotografie, chce uwolnić się od tego, co było dawniej. The Only Thing That Sets Us Apart to utwór krytykujący rasistów. Nawołuje do tolerancji. Ostatni z wersji podstawowej płyty Cancerous Skies stawia przyszłość naszej planety pod znakiem zapytania. W tym tekście opisane zostały szkody, jakie człowiek wyrządził na Ziemi. W bonusowym Revival of Life podmiotem lirycznym jest człowiek, któremu udało się przetrwać coś niebezpiecznego i cieszy się z nowych doświadczeń. Jak widać, teksty dotyczą istotnych spraw, problemów. Nie jest to puste pieprzenie, jakie uskutecznia wiele zespołów. Superbeast z wersji bonusowej co prawda, ma beznadziejny tekst. Jakieś byle gówno o duchach, zombie czy coś w tym rodzaju, lecz to tylko lipny cover. Można uznać, że ten tekst w żadnym stopniu nie wlicza się do tego albumu.

Podsumowując, The Black Crown jest godnym uwagi albumem. Nie licząc pewnych utworów, muzycznie wypada bardzo dobrze. Warto było się z nim zapoznać. Jest to solidna porcja ciężkiego, dobrego grania oraz świetnych tekstów. Podobnie jak You Can't Stop Me zachęca do bliższego zapoznania się z muzyką Suicide Silence. Prawdopodobnie jeszcze kiedyś zrecenzuję pozostałe albumy tego zespołu.

Zalety:
- bardzo dobre, ciężkie kompozycje
- agresja
- mroczny klimat
- świetnie napisane, różnorodne teksty

Wady:
- utwory March to the Black Crown, Smashed, Cancerous Skies i cover Superbeast

Najlepsze utwory: You Only Live Once, Fuck Everything, Witness the Addiction

Okładka: 10/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 8/10

Ocena ogólna: 8,5/10

3 komentarze:

  1. Adi czy ta płyta z nowym wokalistą Suicide Silence jest dobra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam porównania, nigdy nie słuchałem płyt z Mitchem Luckerem. You Can't Stop Me było takim "wybrykiem" z mojej strony ;)

      Usuń
    2. W takim razie skoro Adi nie ma porównania, to ja powiem - jest dobra. Przypadła mi do gustu tak samo jak np. The Black Crown, której wystawiłem wyżej wysoką ocenę.

      Usuń

Obserwuj nas!