Wyszukaj

28 stycznia 2015

Konfrontacja: KAT - Oddech Wymarłych Światów vs Turbo - Kawaleria Szatana


Witam w kolejnej konfrontacji! Właściwie nie potrafię zliczyć ile razy na naszym blogu wraz z MrCommando1995 użyliśmy zdania "dzisiaj nietypowa konfrontacja". Czasem zastanawiałem się czemu ma to sformułowanie służyć, opisywać jakiś nietypowy album, czy coś? Właściwie nie mam pojęcia. Mówię to, gdyż dzisiejsza konfrontacja jak na nasz blog będzie nieco inna od pozostałych (rzecz jasna do czasu). Patrząc na potwierdzone recenzje pewnie byliście zadowoleni z pojawienia się albumu Rock 'n' Roll grupy TSA. Postanowiłem że lepiej będzie jak zmienię kandydata dla naszego kochanego KATa. Dzisiaj zrecenzuję dwa albumy dwóch zespołów spośród trzech należących do Wielkiej Trójcy Polskiego Metalu. Cieszycie się? Przed wami: KAT - Oddech Wymarłych Światów vs Turbo - Kawaleria Szatana.


KAT - Oddech Wymarłych Światów


Oddech Wymarłych Światów jest trzecim albumem polskiej grupy thrashmetalowej KAT. Został wydany w 1988 roku nakładem wytwórni Pronit. Po wydaniu dobrze przyjętego albumu 666, przyszedł czas zająć się kolejnym krążkiem; pod względem poprzednika, Oddech Wymarłych Światów miał parę większych różnic. Postawiono na większe różnice pomiędzy utworami, mianowicie muzyka dzieliła się na zarówno delikatną, jak i na ociężałą (czasem zdarzyło się coś szybszego, jednak KAT wyraźnie zaczął z tego rezygnować). Obecnie krążek uznawany jest za klasyka polskiego metalu, zarówno fani jak i krytycy oceniali dzieło pozytywnie. W roku 2006 album został ponownie wydany w wersji zremasterowanej.

Pamiętam że KATa postanowiłem przesłuchać zwłaszcza z powodu okładki, dosyć nietypowej jak na album wydany w czasach komuny. Grafika przedstawia tytułowy "wymarły świat". Na pierwszym planie widoczny jest trup przybity do krzyża, u dołu są kamienie nagrobne i trumny; z kolei po prawej stronie z krainy żywych nadlatuje "dostawa" trumien. W tle widać błękitne niebo, i kościół. Grafika przypomina mi nieco okładki malowane przez Michaela Whelana, głównie z powodu tego surrealistycznego stylu rzucającego się w oczy. Co dziwne, została namalowana przez naszego Jerzego Kurczaka (większość osób zna go ze współpracą z Acid Drinkers). Można znaleźć mnóstwo wyrazów aby ją krótko opisać: "zajebista", "mroczna", "ekstra", "boję się". Według mnie obok The Satanist grupy Behemoth jest to najlepsza okładka wykonana w Polsce.


Lista utworów:

1. Porwany Obłędem
2. Śpisz Jak Kamień
3. Dziewczyna W Cierniowej Koronie
4. Diabelski Dom Cz. II
5. Mag-Sex
6. Głos Z Ciemności
7. Bramy Żądz

Oddech Wymarłych Światów znacząco różni się od poprzednika. KATowi zechciało się stworzyć coś bardziej oryginalnego od 666 będącego polskim odpowiednikiem Welcome To Hell Venoma. Koło 1987 roku zniknęła jedna gitara, toteż Piotr Luczyk miał ogromne pole do popisu. Zdecydowano się zastosować flanger i automat perkusyjny, przez co Oddech Wymarłych Światów nabrał cech szczególnych, co spowodowało, że album jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych krążków w Polsce. Czasem można usłyszeć jakieś podobieństwa do poprzednika, nie jest ich jednak wiele. Dużą zaletą jest zmiana stylu wokalnego Romana Kostrzewskiego, który po raz pierwszy od Ostatniego Taboru nie śpiewa jak Gollum. Niektórzy klasyfikują Oddech Wymarłych Światów jako album thrashmetalowy. Osobiście uważam, że trzeci krążek KATa jest dziełem heavymetalowym z dużym wpływem thrashu. Album rozpoczyna niezłe (jednak bez większych fajerwerków) Porwany Obłędem. Numer dwa, Śpisz Jak Kamień jest definicją tego jak brzmi grupa na tym albumie: muzyka łączy w sobie rasowość, brutalność, ale i piękno. Łączy w sobie zarówno zachodnie standardy, jak i polskie. Jest to zdecydowanie mój faworyt na albumie. Numer trzy, to Dziewczyna W Cierniowej Koronie. Utwór jest tak skomponowany, że przez jakiś czas trudno mi się było od niego oderwać: połączenie brutalności, agresji, ale także piękna. Następny jest Diabelski Dom Cz. II, kawałek zdecydowanie w stylu albumu 666: łączy w sobie agresywne granie z rasowością. Świetnie się go słucha, moja ulubiona część Diabelskiego Domu. Mag-Sex przypomina nieco Dziewczynę W Cierniowej Koronie; w każdym razie schemat jest dosyć podobny. Utwór łączy w sobie brutalność, agresję ale i piękno. Następna jest ballada, Głos Z Ciemności. Przez pierwsze 3 minuty Roman śpiewa melodyjnym, spokojnym głosem, bez większych wybuchów. Muzyka jest z kolei kołysząca, miejscami piękno bardzo ładnie komponuje się z ciężkimi gitarami, co zdecydowanie podchodzi mi pod Master Of Puppets, tyle że z dodatkiem polskiego bigosu. Ostatni utwór na liście: Bramy Żądz. Brzmi trochę jak utwór napisany w czasach gdy grupa nagrywała 666: łączy w sobie rasowość, ale i agresję. Grupa nagrała bardzo dobry kawał muzyki, bardziej bym się jednak cieszył gdyby pojawił się jeszcze co najmniej 1 utwór.

Tematyka tekstów jest inna w porównaniu do poprzedniego albumu. Grupa rezygnuje z tematyki satanistycznej na rzecz tekstów o śmierci, polowań na czarownice i religii. Porwany Obłędem i Śpisz Jak Kamień są o śmierci i bólu związanego z tym stanem. Dziewczyna W Cierniowej Koronie, Mag-Sex i Bramy Żądz są o polowaniach na czarownice. Głos Z Ciemności jest o religii, która w dzisiejszych czasach ma wiele wspólnych cech ze złem. Jedynym tekstem o tematyce satanistycznej jest Diabelski Dom Cz. II. Mowa jest o narodzinach antychrysta.

Podsumowując Oddech Wymarłych Światów jest albumem przy którym warto się zatrzymać. W porównaniu do poprzedniego albumu, KAT pokazuje nam dojrzałe, oryginalne i mocne granie. Nie wliczając Porwany Obłędem, wszystkie utwory były w pewnym sensie idealne. Jedyne co mi przeszkadzało to ich ilość; KAT pozostawił po sobie lekki niedosyt. Do tekstów nie mam zarzutów, Roman poświęcił na nie dużo czasu i serca. Oddech Wymarłych Światów powinien być znacznie bardziej atrakcyjnym albumem od 666; jest bardziej dopracowany i przemyślany. Zanim wbije się sobie do głowy opinię, że KAT gra tylko drętwe ballady, warto go przesłuchać dla wiedzy, że grupa jest w stanie zagrać brutalną muzykę łączącą w sobie wyżej wymienione miliard razy piękno, brutalność i rasowość.

Zalety:
- Świetne kompozycje
- Różnorodność
- Połączenie agresji, brutalności i piękna
- Teksty napisane z sercem
- Bardzo dobry klimat
- Okładka
- Agresywny, czysty wokal Romana Kostrzewskiego

Wady:
- Ilość utworów


Okładka: 10/10

Teksty: 9,5/10
Kompozycje: 9,75/10

Ogólna ocena: 9,75/10


Turbo - Kawaleria Szatana


Kawaleria Szatana jest trzecim albumem polskiej grupy heavymetalowej Turbo. Został wydany w 1986 roku nakładem wytwórni Pronit. Tak naprawdę grupy Turbo praktycznie nie znam, więc w słowach wstępu odrobinę się streszczę; guma grupa Turbo tak samo jak w przypadku KATa uznawana jest za jednego z trzech zespołów wśród Wielkiej Trójcy Polskiego Metalu, toteż Kawaleria Szatana uznawana jest obecnie za klasyk.


W porównaniu do dzieła które omawiałem wcześniej, okładka to bida z nędzą; przedstawiony jest na niej jakiś szkielet ubrany w mundur. Tuż za nim widoczny jest krajobraz pustyni. Grafika wygląda jakby została namalowana przez utalentowane dziecko z trzeciej klasy szkoły podstawowej. Na dorosłego twórcę jest to jednak trochę za mało; możliwe jednak że malarz miał w tamtym okresie w swoim port folio znacznie lepsze grafiki od tej. Możliwe też że Turbo chciało po prostu zaoszczędzić na produkcji wybierając tanią okładkę.


Lista utworów:

1. Żołnierz Fortuny
2. Dłoń Potwora
3. Sztuczne Oddychanie
4. Kometa Halley'a
5. Kawaleria Szatana Cz.I
6. Wybacz Wszystkim Wrogom
7. Kawaleria Szatana Cz.II
8. Ostatni Grzeszników Płacz
9. Bramy Galaktyk

Co do kompozycji słychać, że grupa włożyła serce w ich napisanie. Słychać tutaj szereg zainspirowań, np. Kill 'Em All Metalliki, Show No Mercy Slayera, Morbid Visions Sepultury, czasem słychać trochę Sodomu, 666 KATa, a także Bonded By Blood Exodusa. Jedyne co mnie pod tym względem razi to jakość utworów. Słychać że poszczególne partie były nagrywane w innych studiach; np. gitara i wokal są dobrej jakości, perkusja i bas z kolei brzmią kiepsko. Sam miksing pozostawia też wiele do życzenia. Co do samego wokalu, nie mam żadnych zastrzeżeń. Głos Kupczyka może skojarzyć się trochę z wczesnym Philem Anselmo z Pantery, miejscami brzmi nawet lepiej niż Phil na Power Metal. Pierwszy utwór na liście to typowo speed'owe Żołnierz Fortuny; bardzo dobrze skomponowany kawałek, ciekawie zaśpiewany... chociaż mam wrażenie że chłopaki tak naprawdę jeszcze się nie rozkręcili. Wraz z kawałkiem Dłoń Potwora, grupa zaczyna się rozkręcać. Chłopaki nieco podkręcają atmosferę rasowym graniem, słychać tutaj że grupa inspirowała się starym, dobrym Slayerem z czasów Show No Mercy, dodając do tego nieco Bonded By Blood Exodusa. Jest to również mój faworyt na albumie. Sztuczne Oddychanie jest utworem bardziej w stylu punkowym, z thrashowymi inspiracjami. Następna na naszej liście jest Kometa Halley'a, nieco spokojniejsza pozycja. Utwór brzmi trochę jak nasz rodzimy KAT zmieszany z Judas Priest, Black Sabbath i AC/DC. Później słyszymy średniawe Kawaleria Szatana Cz. I. Wybacz Wszystkim Wrogom jest nieco lepsze od poprzednika, w tym przypadku sytuację ratuje końcówka. Następne jest Judas Priest'owe Kawaleria Szatana Cz.II, jest to całkiem przyjemna odmiana po średniakach. Ostatni Grzeszników Płacz wydaje się mieszaniną KATa i Slayera; jest to kolejny całkiem ciekawy numer na płycie. I w końcu ostatni numer na liście, instrumental Bramy Galaktyk. Utwór kojarzy się przede wszystkim ze Slayerem. Te wszystkie inspiracje jestem w stanie przeboleć, zwłaszcza dlatego że Turbo nie jest jakimś tam wielkim, międzynarodowym zespołem. To po prostu nieduża grupa która tak naprawdę popularność zdobyła w Polsce.

Teksty dotyczą przede wszystkim tematyki śmierci, czasem też zdarzy się coś o szatanie. Zostały one napisane całkiem dobrze, jedynym zastrzeżeniem może być to, że czasem są kiepsko dopasowane do kompozycji. Dużą ich zaletą jest to, że są zrozumiałe i wyraźne. Żołnierz Fortuny jest o zatonięciu statku w czasie sztormu. Dłoń Potwora jest z kolei o nocnym koszmarze, w którym podmiot liryczny zabijany jest przez tytułowego potwora. Dwie części Kawalerii Szatana oraz Ostatni Grzeszników Płacz są o przerażających konfliktach zbrojnych doprowadzających do końca ludzkości. Z kolei Wybacz Wszystkim Wrogom jest zachętą do pokojowego rozwiązywania konfliktów. Nie muszę chyba mówić o czym są utwory Sztuczne Oddychanie i Kometa Halley'a. :)

Podsumowując Kawaleria Szatana jest całkiem przyjemnym kawałkiem muzyki. Z początku spodziewałem się katastrofy, za sprawą słabej okładki i kiepskiego miksu. Okazało się, że grupa wyszła obronną ręką pisząc całkiem porządne kompozycje. Turbo skomponowało rasową muzykę, dawkę agresji dostaliśmy tylko na początku.


Zalety:
- Bardzo dobre kompozycje
- Rasowość i przebojowość
- Dobre teksty
- Różnorodność
- Klimat
- Wokal

Wady:
- Słaba okładka

- Beznadziejnie zmiksowany album


Okładka: 5,25/10

Teksty: 8/10
Kompozycje: 8/10


Ogólna ocena: 8/10



Konfrontację wygrywa album: Oddech Wymarłych Światów. KAT przebił znacząco Turbo pod wszelkimi względami: okładka, teksty i kompozycje zostały stworzone na zdecydowanie wyższym poziomie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!