Wyszukaj

6 stycznia 2015

Konfrontacja: Acid Drinkers - Infernal Connection vs Flapjack - Ruthless Kick


Witam w kolejnej konfrontacji. W moim przypadku koniec z cackaniem się z długimi opisami utworów. Przy ostatniej recenzji grupy Biohazard, odwołałem was do pewnej lektury, którą mam nadzieję przeczytaliście, i spodziewacie się lepszych rzeczy na naszym blogu (no, w każdym razie lepiej napisanych). Dzisiaj zaprezentuję wam dwa bardzo ważne albumy z gatunku thrash metal z lat 90-tych. Co dziwne, oba zespoły są skłonne do eksperymentów, posiadają również niektórych tych samych członków. Można się spodziewać ataku klonów, jednak po przesłuchaniu ich mam raczej inne zdanie. Jaki będzie wynik? Przed wami: Acid Drinkers - Infernal Connection i Flapjack - Ruthless Kick.


Acid Drinkers - Infernal Connection


Infernal Connection jest piątym albumem studyjnym polskiej grupy thrash metalowej Acid Drinkers. Został wydany w grudniu 1994 roku nakładem wytwórni MegaCzad. W porównaniu do poprzedników krążek znacznie się wyróżniał. Nie wliczając jakości nagrań i miksów, Infernal Connection było ostrzejsze od poprzednich wydań. Rzecz jasna zmieniły się również inspiracje, bo co to jest za Acid Drinkers bez eksperymentów. Produkcją albumu zajął się Litza, toteż często wdrażane były jego pomysły na muzykę (między innymi bardziej thrashowe brzmienie i obniżenie nastrojenia gitar). Wzmacniacze gitarowe oraz perkusja zostały pożyczone od zespołu Kombi. Album był oceniany bardzo pozytywnie, zarówno przez krytyków jak i fanów.

Okładka prezentuje się dosyć nietypowo jak na thrash... chyba że to Acid Drinkers ;) Przedstawiony jest surowy kurczak w koszulce Venoma (what the fuck?!). Fotografię stworzyli Tomasz Molka i Jacek Gulczyński. Na samym początku zastanawiałem się tylko kto wpadł na taki poroniony pomysł (pomysłodawcą był Litza), przecież w metalu kurczak nie przejdzie. Pomimo tego nie jest jeszcze aż tak źle, wiem że widziałem znacznie gorsze okładki. Ostatecznie grafika przejdzie, jest dosyć humorystyczna, i na samą myśl o niej jedyne co przychodzi do głowy to kurczak na obiad.


Lista utworów:
1. "Hiperenigmatic Stuff Of Mr. Nothing"
2. "Anybody Home?"
3. "The Joker"
4. "Track Time: 66,6 sec."
5. "Drug Dealer"
6. "Slow And Stoned (Method Of Yonash)"
7. "Dancing In The Slaughterhouse"
8. "IQ Cyco"
9. "Backyard Bandit"
10. "Infernal Connection"
11. "Konsument"


Kompozycje na albumie są naprawdę wysokich lotów, szczerze powiedziawszy jedyny kawałek na którym się zawiodłem, to był zdecydowanie "Hiperengimatic Stuff Of Mr. Nothing", który mnie odpychał od posłuchania tego albumu: średnia kompozycja która tylko namawia do snu przed monitorem. Każdy następny utwór był muzyką dla moich uszu: brutalne, thrashowe riffy, agresywna perkusja, mocny wokal, rasowe solówki i przede wszystkim sterta niewybrednego humoru ("Anybody Home?", "The Joker", Dancing In The Slaughterhouse", "Backyard Bandit"). Są również zajebiste, zrównoważone kompozycje na których polecam zatrzymać się na dłużej, zdecydowanie nie pożałujecie. Ich domeną są agresywne riffy, dobre zwroty akcji, ewentualnie coś nietypowego jak na Acidów ("Track Time: 66,6 sec.", "Slow And Stoned (Method Of Yonash)", "IQ Cyco", "Infernal Connection"). Również zajebiście brzmi polskojęzyczny "Konsument", który zasługuje tutaj na pewnego rodzaju wyróżnienie. Kompozycja jest średnia, warto jednak zwrócić uwagę na solówki, oraz na Titusa który o dziwo, potrafi również dobrze śpiewać w naszym języku ("Konsument mówi że je aby jeść, konsument - pli aby pleść, jego bracia stoją i radia wokół słuchają!").

Jak na wielu albumach, teksty są różnorodne. Infernal Connection skupia się głównie na tematyce narkotyków ("Hiperenigmatic Stuff Of Mr. Nothing", "The Joker", "Drug Dealer"). Niektóre utwory dotyczą również tematyki ludzkiego cierpienia ("Slow And Stoned (Method Of Yonash)", "Dancing In The Slaughterhouse", "Infernal Connection", "Track Time: 66,6 sec."), a także polityki ("IQ Cyco", "Konsument") oraz ludzkiej głupoty ("Backyard Bandit", "Anybody Home?"). Do wyboru do koloru; teksty są bardzo dobrze napisane, pod tym względem nie mam żadnych zarzutów. No, w tym przypadku jedynie tematyka mi się nie podoba, można było dodać coś więcej.


Zalety:
- Świetne kompozycje
- Bardzo dobre teksty
- Rasowość
- Różnorodność
- Agresja i brutalność
- Niewybredny humor

Wady:
- Pierwszy utwór lekko różni się od pozostałych pod względem jakości


Okładka: 8/10
Teksty: 9,75/10
Kompozycje: 9,75/10

Ogólna ocena: 9,75/10


Flapjack - Ruthless Kick


Ruthless Kick jest pierwszym albumem polskiej grupy hardcore'owej Flapjack. Został wydany w 1994 roku nakładem Metal Mind Productions. Album uznawany jest za jedno z najważniejszych dzieł polskiego thrash metalu lat 90-tych, pomimo tego na temat albumu jest mało informacji. W nagraniach wzięli udział wszyscy członkowie Acid Drinkers, z wyjątkiem Popcorna. Podobnie jak w przypadku Infernal Connection, duży wpływ na muzykę Flapjacka miał Litza. Ruthless Kick było pozytywnym dziełem, muzyka miała uświadomić fanom, że metal nie polega na przemocy, a wspólnej zabawie. Album był pozytywnie oceniany, obecnie jest uznawany za klasyk polskiego thrash metalu.

Na grafice przedstawiony jest biały ślad pozostawiony po glanie; powyżej widoczne są oczywiście napisy. Okładka jest słaba, aczkolwiek bardzo pasuje do tytułu (za to plus): "Ruthless Kick" oznacza "Bezwzględny kop". Poniekąd może ona kojarzyć się z przemocą, pobiciem i tym podobne... w rzeczywistości ślad glana jest symbolem muzyki metalowej, czymś w rodzaju oznaczenia jakie pozostawia za sobą muzyka metalowa na człowieku.


1. "Ruthless Kick"
2. "Wake Up Deaf"
3. "Mandatory Cocaine Song"
4. "Flapjack"
5. "2 Many Ta 2's"
6. "Stage Diver"
7. "Dead Elizabeth"
8. "I Hate Fuckas"
9. "Asterix"
10. "Obelix"

Kompozycje na albumie są bardzo przyzwoite, chociaż odrobinę zawiewają obczyzną. W porównaniu do Infernal Connection, album jest bardzo różnorodny. Pierwszy numer "Ruthless Kick" rozwala, jest to thrashowo-hardcore'owa młóćka nieco w stylu Infernal Connection. Nisko nastrojone gitary, agresywna gitara i wokal guzika wdeptują w ziemię. "Wake Up Deaf" nieco pod względem pomysłu przypomina poprzednika; agresja, koncertowa atmosfera i oczywiście muzyka w stylu Infernal Connection. Słucha mi się go równie dobrze jak poprzednika, nie ma się tu do czego przyczepić. Numer trzy, "Mandatory Cocaine Song" kojarzy mi się z "Mandatory Suicide" Slayera oraz "Drogen Teil" J.B.O.. Jest to już nieco bardziej ociężały utwór, aczkolwiek nie jest źle. Kawałek zdecydowanie powiewa ciężką atmosferą rodem z pierwszego albumu Rage Against The Machine. Numer czwarty to "Flapjack". Jest to połączenie grania w stylu Metalliki (utwór przypomina nieco "Sad But True" zmieszane z "Holier Than Thou") i RATM, obok "Ruthless Kick" jest to mój faworyt.  "2 Many Ta 2's" ("Too Many Tattoos") to kolejna młóćka nieco w stylu "Wake Up Deaf". "Stage Diver" jest jednym z nudniejszych utworów, słychać tutaj totalną amatorszczyznę, między innymi wstawki z "Fucking Hostile" Pantery oraz słowa Zacka de la Rochy z RATM. Jedyną rekompensatą są tutaj Acidzi na wokalu wspierającym. "Dead Elizabeth" jest to kawałek który równie dobrze mógłby znaleźć się na Dirty Money, Dirty Tricks grupy Acid Drinkers; poniekąd powiewa humorem, tak samo jak w przypadku poprzednika na wokalu wspierającym słyszymy Acidów. "I Hate Fuckas": typowe brzmienie Acid Drinkers. Co się dziwić, utwór napisał i zaśpiewał Litza. Wydaje mi się że można się zatrzymać przy nim na dłużej :) Potem jest "Asterix", brutalny i agresywny, zdecydowanie w stylu Vile Vicious Vision grupy o której tyle tu już mówię... pomimo tego prezentuje się przyzwoicie. I oczywiście ostatni został "Obelix", jest to przyjemny dla ucha instrumental zagrany na perkusji.

W porównaniu do Infernal Connection, teksty są dosyć słabe. Widać że Guzik kiepsko znał angielski, czytając niektóre z nich nie miałem pojęcia o co może tej grupie chodzić. Owszem, czasem zdarza się slang (chociaż i tak mnie wkurzał), częściej jednak zdarzają się niepowiązane ze sobą wyrazy, i ostatecznie czasem musiałem długo się zastanawiać nad znaczeniem niektórych tekstów. Poza tym, tematyka jest bardzo różnorodna. Są utwory o subkulturze metalowej, konkretnie o ludziach reprezentujących tą subkulturę oraz ich muzyce ("Ruthless Kick", "Wake Up Deaf", "Stage Diver", "I Hate Fuckas", "Flapjack"), są również o narkotykach ("Mandatory Cocaine Song"), trudnym dzieciństwie ("Dead Elizabeth"), a nawet o tatuażach ("2 Many Ta 2's"). Nie muszę chyba mówić o kim jest przedostatni utwór z albumu.


Zalety:
- Agresja i brutalność
- Ciekawy styl
- Różnorodność
- Rasowość
- Dobrzy wokaliści

Wady:
- Słabe teksty (brak znajomości angielskiego Guzika)
- Nieco irytujący slang
- Praktyczny brak samodzielności


Okładka: 6,5/10
Teksty: 4,5/10
Kompozycje: 8/10

Ogólna ocena: 7,25/10

2 komentarze:

  1. W "Konsumencie" śpiewa Kazik a nie Tytus;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem że jeszcze śpiewa tam Kazik, ale Titusa też da się usłyszeć. Chyba zapomniałem o tym wspomnieć ;)

      Usuń

Obserwuj nas!