Wyszukaj

2 sierpnia 2014

Recenzja: Madball - Legacy (Lato z Hardcore Punk 2014)


Witam w dzisiejszej recenzji związanej z naszym projektem "Lato z Hardcore Punk 2014". Omówię album średnio znanej grupy. Przed wami: Madball - "Legacy".

Płyta została wydana 2 sierpnia 2005 roku i jest to piąty album studyjny grupy. Co do okładki - nie jest złożona. Przedstawia ona kulę ziemską, którą spowija jakiś obłok. Wygląda to na wybuch jakiegoś wulkanu. A na pierwszym planie oczywiście widzimy kamienny napis "Madball" i "Legacy", który spoczywa na Ziemi. Okładka sugeruje, że wszyscy fani Madballa są jedną wielką rodziną i prawdopodobnie ma umacniać więzi między fanami i zespołem. Oprawa graficzna została wykonana całkiem nieźle, ale bez szczegółów. Jest trochę zbyt prosta.

I okładka, i tytuł sugeruje, że na albumie znajdą się teksty umacniające więzi między fanami a zespołem. Na krążku znalazło się aż 16 (!) utworów. Niby mniej niż na płycie Napalm Death "Scum" (którą na pewno za jakiś czas zrecenzuję), gdzie jest ich aż 28! Myślę, że muzycy powinni byli się wstrzymać, jeśli chodzi o ilość utworów. Gdy robi się ich zbyt dużo, album staje się mdły. Gdy słucham takiego pierwszy raz, po przesłuchaniu nie pamiętam zupełnie żadnego utworu. To już jest wada. Gdy spojrzymy też na listę utworów, może zdziwić nas ich długość. Ledwo dwa utwory trwają ponad trzy minuty, a były i takie co trwają mniej niż jedna minuta. Wydaje się jak na razie, że ten album będzie zwykłą popierdółką... chociaż nie wolno oceniać przedwcześnie. Zatem teraz czas przejść do opisu utworów.

Album do przesłuchania

1. Adapt And Overcome
Zaczyna się żywym, aczkolwiek nieco prymitywnym riffem. Przez cały czas trwania utworu niewiele się zmienia i zaczyna nużyć. Zaletą jest całkiem szybki rytm, ale i tak nie jest to nic, przy czym zatrzymałbym się na dłużej. Utwór opowiada o człowieku, któremu przez wiele lat było w życiu ciężko, jednak udało mu się wybić i teraz "ma odwagę, siłę, wolę" jak słyszymy. Tekst już nieco bardziej złożony niż muzyczna strona utworu, jednak do dobrych tekstów go nie zaliczę. Nie jest to nic odkrywczego, a tematy "ludzi pogrążonych w cierpieniu i tak dalej" wałkowało mnóstwo innych grup. Średnie.

Ocena: 6/10

2. Heavenhell
Pamiętam, że to dzięki temu utworowi dawno, dawno temu poznałem nazwę "Madball". Zaczyna się niezłym riffem, który buduje napięcie, a potem "Heavenhell" nabiera marszowego tempa. Po poprzednim średnim utworze mamy coś o wiele lepszego. Nie jestem fanem tego zespołu, jednak do "Heavenhell" często wracam. Żywe tempo powoduje, że nie nudzę się ani chwili. Zatem od strony muzycznej jest dobrze, ale jak będzie z tekstem? Opowiada o człowieku, który podczas życia na Ziemi nagrzeszył i teraz prosi Boga o drugą szansę. Człowiek znalazł się w czyśćcu i czuje się jakby był "zawieszony między Niebem a Piekłem". Tutaj już bardziej się widać wysilili niż w poprzednim utworze, ale do ideału jeszcze niestety brakuje. Riff niby fajny, tekst całkiem, całkiem, ale jest to zbyt ubogie by dać ocenę maksymalną.

Ocena: 9/10

3. Behind These Walls
Po kilku sekundach trwania tego utworu pojawia się u mnie nadzieja, że będzie to coś tak dobrego jak poprzedni. Żywy riff i wokal - tego było potrzeba :) Niestety "Behind These Walls" skończyło się zbyt szybko i oczekiwałem zmian w tempie, riffie, ale tutaj ciągle to samo. Cóż, przynajmniej jest to lepsze niż pierwszy utwór. W tekście mowa jest o człowieku znienawidzonym przez otoczenie, który chce wyrwać się z miejsca w którym żyje i uciec daleko stąd. Niby też powstały utwory mówiące o podobnych tematach, jednak w tym wypadku nie jest to taka żenada jak w "Adapt And Overcome".

Ocena: 7/10

4. Legacy
Utwór tytułowy i moim zdaniem jeden z lepszych na płycie - coś jak "Heavenhell". Zaczyna się ostrym, żywym riffem. Agresywne brzmienie nie przystaje ani na moment. Niby też riff nie jest niesamowicie złożony (jak w poprzednich utworach), ale szybkie tempo i wokal sprawiają, że chce się tego słuchać. Co do tekstu, to wróćmy do moich przemyśleń z pierwszej części recenzji. Miałem rację i mamy tutaj tekst mający na celu umocnienie więzi fanów z zespołem. Wokalista w utworze mówi, ile dla niego znaczy scena i muzyka. Przyczepić się mogę tylko tego, że riff jest nieco zbyt ubogi, a pozostałe części są całkiem niezłe.

Ocena: 9/10

5. Timebomb
Z początku utwór buduje napięcie, dopiero po chwili robi się ostrzej. Nie brzmi to już tak prymitywnie jak niektóre utwory wyżej opisane. Riff nie jest już taki prosty. Bardzo żywy, rytmiczny refren i pełne napięcia zwrotki. Nie jest to co prawda tak dobre jak "Heavenhell" i "Legacy",  jednak z całą pewnością można się przy tym utworze zatrzymać. Tekst opowiada o kimś zżeranym przez nienawiść - niczym tytułowa bomba zegarowa. Całkiem nieźle.

Ocena: 8/10

6. Darkest Days
Tym razem bez żadnego powolnego intra, akcja się rozkręca już na samym początku. Riff jest niestety już bardziej prymitywny niż w poprzednim utworze. Zaletą "Darkest Days" jest bardzo dobry refren, jednak reszta może nudzić. Ciągle ten sam, prosty riff. Nic specjalnego, zwyczajna popierdółka trwająca mniej niż dwie minuty. W tekście podmiot liryczny zwraca się do osoby, która pomogła mu w jego najgorszych chwilach. Nie jest źle - tekst jest rozbudowany, chociaż temat mało kreatywny.

Ocena: 7/10

7. The Crown
Tym razem mamy coś ambitniejszego. Riff już nie jest taki prosty i nudny jak w niektórych utworach jakie już oceniłem. Bardzo dobry refren. Nie jest to może takie jak "Heavenhell", ale do poziomu "Timebomb" dobija. Niestety utwór zbyt szybko się skończył. Tekst jest nieco podobny do tekstu tytułowego utworu - opowiada o emocjach towarzyszących członkom zespołu podczas ich kariery muzycznej. Wypada całkiem dobrze, nie są to równoważniki zdań z których ledwo można wywnioskować o co chodzi.

Ocena: 8/10

8. War And Hate
No i znowu - prosty, nudny riff. No nie... mam już czegoś takiego dosyć. Po prostu płyta zaczyna powoli nudzić. Przy tym utwór jest cholernie krótki, nie da się w ogóle wsłuchać. Zdecydowanie nie polecam. Przed niską oceną uratuje go dobry tekst. Podmiot liryczny zastanawia się, do czego zmierza świat i co się z nim stanie pod wpływem niekończących się wojen. Podoba mi się tekst, ciekawie napisany. Ale instrumentalnie... nuda.

Ocena: 6,5/10

9. Until Then
Ten początek skojarzył mi się z Biohazardem - a konkretnie z utworem "Filled With Hate". Po chwili utwór zaczyna brzmieć szybciej. No, to już jest coś co dorównuje wreszcie "Heavenhell" i "Legacy". Tutaj już się nie nudzę. Utwór wciąga. Tekst jest znowu o zespole - opowiada o przyjaźni panującej między członkami zespołu. Niby za dużo już się narobiło tego typu tekstów, ale ten w "Until Then" został dosyć ciekawie sformułowany.

Ocena: 9/10

10. Final Round
No i cóż. Ponownie NUDNY UTWÓR! Raz ciekawie, raz nudno - tak w kratkę. Zaczynam mieć dosyć tej płyty. Niektóre kawałki są naprawdę dobre, ale duża część po prostu nudzi. Nie można nagrać płyty z mniejszą ilością utworów, a przygotować je konkretnie?! Prosty riff, od którego zachciało mi się spać. Tekst opowiada o brutalności życia - temat wałkowany przez dużo grup. Nuda, żenada! Zupełnie jak pierwszy utwór.

Ocena: 5/10

11. Damned
Zaczyna się dosyć agresywnie i mam nadzieję, że będzie to coś ciekawszego niż poprzedni utwór. No i cóż - jest lepszy. Refren jest średni, ale rekompensują nam to niezłe zwrotki. Wadą jest też to, że utwór trwa za krótko. Ledwo zdążyłem się wsłuchać, to się skończył. Ech... znowu tak samo. W tekście jest mowa o człowieku, któremu się w niczym nie powodzi, został narkomanem i stwierdza, że jest "przeklęty, potępiony". Nie jest źle.

Ocena: 7/10

12. For My Enemies
Dla odmiany coś na wyższym poziomie. Mamy szybki, żywy riff. Jedna z pierwszych piosenek tej grupy jaką poznałem. Ale niestety za szybko się kończy. Znowu. Trudno jest się wsłuchać. Instrumentalnie całkiem w porządku, jednak tekst... pewnie się domyślacie. Podmiot liryczny przemawia do swojego wroga i zapowiada rychłą konfrontację. Nic ciekawego.

Ocena: 7,75/10

13. 100%
Zaczyna się szybkim riffem i wydaje się, że będzie to coś fajnego. Ale to trwa ledwo ponad minutę. Ja pierdolę, nie da się w coś takiego wsłuchać. Zaczynam mieć dosyć tej płyty. Po przesłuchaniu tego nie pamiętałem nawet rytmu tego utworu. To jest zwyczajna popierdółka zapychająca album. Tekst został napisany w języku portugalskim. Niestety nie znam tego języka, a tłumaczenia nie znalazłem, zatem nie wypowiem się na temat tego tekstu. Mogę jedynie powiedzieć, że zbyt mała długość psuje jakość utworu i przez to ocena będzie niska.

Ocena: 5/10

14. Hardcore Pride
Co to w ogóle jest? To trwa 20 sekund. Jest tam parę wywrzeszczanych słów, kilka uderzeń w perkusję i gra gitary przez parę sekund. Po co to znalazło się na płycie? Bezsensowny zapychacz. Ale dam już ten jeden punkt, bo nie jest to totalnym gównem jak niektóre utwory znajdujące się na zrecenzowanej przeze mnie płycie Sepultury - "A-Lex".

Ocena: 1/10

15. H. C. United
Myślałem, że się nie doczekam! Nareszcie jakiś normalny utwór. Riff niby też jest prosty, ale tym razem brzmi on ciekawie i nie nudzę się ani chwili. Długość też jest w porządku (o dziwo!). Jednak tekst jest nudny. Kolejny utwór opowiadający o zespole, hardcore i tak dalej. Generalnie słowa "hardcore nas łączy" zawierają w sobie cały ten tekst. Kurwa, zero kreatywności. Cały czas to samo. Ale przynajmniej instrumentalnie wypada to dobrze.

Ocena: 8/10

16. Worldwide
Na szczęście ostatni utwór jest czymś konkretnym. Ten żywy riff sprawił, że polubiłem go od razu. Chyba pierwszy raz mam wrażenie, że riff nie jest bardzo prosty (!). Niezły refren, który idealnie nadaje się na koncerty. Można powiedzieć, że "Worldwide" to taki utwór na pocieszenie po tym męczącym albumie na którym cały czas dzieje się to samo. W tekście zespół opowiada o podróżach przez Stany Zjednoczone podczas trasy koncertowej i umacnia więzy z fanami. Bla, bla, bla... no kurwa, ile można?

Ocena: 8,5/10

Powiem, że się rozczarowałem. Kilka utworów było naprawdę niezłych to fakt - mam na myśli "Legacy", "Heavenhell", "Until Then", "Worldwide", "H.C. United", ale większość była naprawdę nudna! Jeszcze o tym nie wspominałem, ale NA PŁYCIE NIE MA ANI JEDNEJ SOLÓWKI! Miejscami miałem wrażenie, że słucham wciąż tej samej piosenki. Niesamowicie nudne riffy i monotematyczne teksty. I do tego ta długość utworów - nie można się w nie wsłuchać. Zmęczyłem się słuchając tego. Te dobre utwory, które wymieniłem, uratują nieco ten album. Przejdźmy do oceny.

Okładka: 8/10
Teksty: 6/10
Kompozycje: 5/10

Ocena końcowa: 6/10

1 komentarz:

  1. Stary, to jest hardcore punk. Nie powinny Cię dziwić minutowe kawałki :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!