Wyszukaj

24 sierpnia 2014

Recenzja: Acid Drinkers - Dirty Money, Dirty Tricks


Witam w kolejnej recenzji. Pierwsza połowa lat 90-tych: najlepsze czasy grupy Acid Drinkers. Albumy wydawali jak leci, dyskografia w ciągu kilku lat zaczyna pękać w szwach! Co rok nowe wydawnictwo, aż do 1995 roku kiedy to nic nie wydali. Niedługo potem częstotliwość wydawania kolejnych dzieł zmalała. Chociaż nie zaszkodziło to opinii grupy, w latach 1990 - 1994 grupa miała na koncie już 5 (!) albumów. Ponieważ Acid Drinkers było świeżo po wydaniu Are You A Rebel, nie spodziewałem się jakichś większych zmian w ciągu roku. Pomimo tego już się cieszę na ten album. Przed wami: Acid Drinkers - Dirty Money, Dirty Tricks.

Dirty Money, Dirty Tricks jest drugim albumem polskiej grupy Acid Drinkers. Został wydany 17 czerwca 1991 roku nakładem Under One Flag. Jak już mówiłem, początek lat 90-tych był dla grupy dobrym czasem na wydawanie kolejnych krążków. Było już Are You A Rebel, jest i Dirty Money, Dirty Tricks... ale to nie koniec, grupa już miała w planach Strip Tease (chodzi o album wy zboczuszki :) ). Prawdopodobnie w tym 1991 roku, Titus miał w planach jeszcze Vile Vicious Vision, chociaż ten album jest z zupełnie innej bajki. Wracajmy jednak do obiektu naszych chwilowych westchnień: Acid Drinkers postanowiło, że ich drugi album będzie nieco lżejszy w brzmieniu, bardziej współczesny i dopracowany. Tak też się stało. Album zyskiwał pochlebne recenzje, i do dziś jest jednym z najważniejszych oldschool'owych albumów pochodzących z Polski, obok Infernal Connection, Are You A Rebel oraz Strip Tease tej samej grupy, a także Bastard, Oddech Wymarłych Światów i 666 KAT'a. Tak więc można pomyśleć że bierzemy na ruszt naprawdę spory kawałek mięsa.

Okładka przedstawia Acidka (ówczesną maskotkę grupy) umieszczonego przez gości z Metal Mind Productions w maszynce do mielenia mięsa. Z postaci tej wypadają pieniądze, które zbiera jeden z gości... w każdym następnym albumie nie widzimy Acidka (mam chociaż nadzieję że powróci w 25 Cents For A Riff). Jest to druga spośród czterech okładek grupy która została stworzona przez Jerzego Kurczaka, znanego z pracy z KAT'em. W porównaniu do Are You A Rebel nie jest już tak ciekawie. Owszem, jest kolorowo i fajnie, ale jedyne co może przyprawić o uśmiech to tylko te karykatury gości z Metal Mind Productions, a nie po prostu wszystko. Pomimo tego nie chcę tu narzekać, okładka wygląda fajnie, i zachęca mnie do kontaktu z albumem.

1. "Are You A Rebel?"
Album rozpoczyna się budującym napięciem intrem, które następnie przeradza się w coś co przypomina trochę intro do utworu "Creeping Death" Metalliki. Omyłkowo na początku biorę to za plagiat, dopóki nie usłyszałem reszty. Tak, w porównaniu do poprzedniego albumu jest nieco lżej. Pomimo tego nawet mi się podoba: przebojowa kompozycja, agresja przypominająca tą z poprzedniego albumu (zresztą, spójrzcie na tytuł). Następnie słyszymy średni refren, jest dobre rasowe solo, i cała zabawa zaczyna się od nowa. Kawałek brzmi naprawdę dobrze, jest jednym z moich ulubionych z tego albumu. Jedyne co mnie strasznie w nim wkurzało, to te dzwonienie telefonu w czasie drugiego telefonu. Chociaż wiem że to był zamierzony efekt, ale czy konieczny? Utwór jest o osobie, która zmieniła się nie do poznania: wiecznie chodzi zdenerwowana, wszędzie się gdzieś śpieszy... w pewnym momencie ktoś do niej przychodzi, i chce jej pomóc w rozwiązaniu pewnego problemu. Ponieważ nie wie w czym rzecz, mówi jej tylko: "pokaż swoją siłę, swoją moc!".

Ocena: 9,75/10

2. "Too Many Cops"
Po raz kolejny intro wydaje mi się dziwnie znajome. Chociaż w tym przypadku możemy mówić tylko o zbiegu okoliczności. Podobnie brzmiący riff jest w utworze "That Was Just Your Life" Metalliki, z albumu Death Magnetic (który jest starszy od tego albumu o 17 lat). Mam cały czas wrażenie że to będzie wolniejsze, cięższe granie. Następnie słyszymy coś co brzmi trochę jak "The Four Horsemen" Metalliki z albumu Kill 'Em All. Dopiero potem kawałek przyspiesza, zmieniając się w coś całkiem stabilnego. Średniej prędkości wstęp do zwrotki, i wreszcie zwrotka... szybka, thrashowa, bardzo w stylu Are You A Rebel. Poza tym słyszymy w niej bardzo dobry riff, oraz dopasowany wokal. Refren jest średni, ale bardzo pasował do ówczesnych czasów. Innym ciekawym momentem jest bardzo rasowa solówka w czasie której pogrywa również riff ze zwrotki, co tworzy coś od czego jeżą się włosy na karku. Ogólnie cały utwór jest bardzo przyjemny w odsłuchu, nie mam większych zastrzeżeń. Chociaż nie jest to perfekcyjne. Utwór jest o kimś, kogo ściga policja (najprawdopodobniej chodzi o seryjnego zabójcę). W czasie zwrotek przytoczone są powody, dlaczego ta osoba zabijała: bo był bękartem, wciąż był obrażany, bity itp. Nie jestem pewien, ale może chodzić o Mariusza Trynkiewicza (był on mordercą złapanym w 1989 roku, został skazany na 25 lat pozbawienia wolności).

Ocena: 9,75/10

3. "Acid Drinker"
Początek brzmi dziwnie znajomo, trochę jak muzyczka ze "Zwariowanych Melodii" w czasie gdy w pobliżu lata osa. Następnie zaczyna się przebojowa nuta, w stylu albumu Kill 'Em All Metalliki. Utwór jest bardzo żywiołowy, pomimo tego nie spodobał mi się zbytnio. Nie dorównuje do Are You A Rebel... nie brzmi też jak typowa kompozycja z Dirty Money, Dirty Tricks. Wolałbym usłyszeć to w Strip Tease. Owszem, bardzo przyjemna w brzmieniu zwrotka, ciekawy refren, oraz ten fajny moment po czwartej minucie: "o mamamija mamamija mamamija". Wiem jednak że Dirty Money, Dirty Tricks ma znacznie lepsze kawałki do zaoferowania. "Acid Drinker" jest skierowany do osoby, która próbuje podrabiać innych. Wokalista przestrzega kogoś by tego nie robił, gdyż w rzeczywistości sam sobie zaszkodzi.

Ocena: 7,5/10

4. "Smoke On The Water"
Utwór jest coverem Deep Purple. Na początku słyszymy intro, brzmiące trochę jak fragment koncertu. Po tym utwór się rozkręca; i muszę przyznać od początku robi pozytywne wrażenie. Wprawdzie od początku brzmi bardzo podobnie do oryginału, ale nie narzekam. Wydaje się że ten cover jest znacznie żywszy. Całe wrażenie psuje się gdy słyszymy zwrotkę - miałem wrażenie że to będzie spokojniejsza rockowa kompozycja, zamiast tego słyszymy szybkie napierdalanie które zbytnio nie pasuje do utworu. Całe szczęście refrenu nie spieprzyli, brzmi on naprawdę dobrze. Po drugim refrenie "Smoke On The Water" powraca ten pierwszy riff, któremu tym razem towarzyszy szybsza perkusja i klaskanie. Bardzo fajnie w tym momencie się zgrywa, chociaż to raczej nie będzie mój ulubiony cover. Mamy tutaj sporo niepasujących do siebie elementów, głównie thrashową napierdalaninę która pasuje tutaj tak bardzo jak pięść do nosa. Utwór jest o pożarze który odbył się pod koniec 1971 roku w kasynie Franka Zappy. Deep Purple miało mieć sesję nagraniową w studiu nagraniowym wynajętym od The Rolling Stones.

Ocena: 8,5/10

5. "Yahoo!"
Wreszcie stare dobre Acid Drinkers. Utwór tak poryty że w swojej kategorii nie ma sobie równych, przebija wszystkie kawałki Kabanosa i innych grup które humorem niszczą mózg. Pytanie czy jest dobry? Jest niezły. Początek: dwa stuknięcia w pałeczki i zaczyna się... akcja? Słyszymy muzykę country ryjącą łeb, jest to zdecydowanie coś czego grupa jeszcze nie testowała (przed 1991). Po tej popierdolonej części country słyszymy normalny riff zagrany na gitarze elektrycznej. Sam wokal (a raczej bełkot) zabija szare komórki. Następnie znowu słyszymy muzykę country, i znowu zwrotka (ze zmienionym tekstem). Dziwi mnie to że "Yahoo!" jest klasyfikowane jako utwór instrumentalny, nigdzie nie mogłem znaleźć tekstu... a jak już to było napisane "utwór instrumentalny". Czyżby Titus aż tak bełkotał? Każde odsłuchanie "Yahoo!" zmusza mnie do zadania sobie pytania: "co oni kurwa ćpali?!". Jak dla mnie jedna z ciekawszych propozycji z grupy, chociaż nie każdemu się spodoba.

Ocena: 8,25/10

6. "Max - He Was Here Again"
Od razu na początku słyszymy intro w postaci werbla. Następnie zaczyna się cała akcja - kawałek w brzmieniu bardzo przypomina "Are You A Rebel?" oraz "Too Many Cops". Bardzo podoba mi się tutaj przebojowość i zgranie. Przypomina nieco zmieszanie Kill 'Em All Metalliki z Bonded By Blood Exodusa. Refren jest dosyć dziwny, i jak dla mnie nie do końca pasuje do utworu, można było wymyślić coś lepszego. Pomimo tego jest to jedyne nieporozumienie, cała reszta utworu jest bardzo przyjemna w słuchaniu, utwór relaksuje. Nie mam większych zastrzeżeń. Jak dla mnie obok "Are You A Rebel" i "Too Many Cops" najlepszy utwór na płycie. Wokalista w utworze opowiada nam o jednym ze swoich kolegów z wojska - Maxie. Titus pamięta go jako człowieka, który lubił sobie wypić, i zawsze po pijaku robił rzeczy do których nie był zdolny.

Ocena: 9,75/10

7. "Ziomas"
Utwór rozpoczyna się przebojowym riffem, Acid Drinkers zabrzmiało trochę jak te stare grupy rockowe pokroju Led Zeppelin, czy Deep Purple. Pomimo tego nie czuję się w tym momencie nakręcony na ten utwór. Kawałek jest wprawdzie wolniejszy od poprzednich, ale nie o to chodzi. Schemat w tym przypadku wydaje się być oklepany, przez co nie jest to zbyt ciekawe. Tak naprawdę nie czuć tu przebojowości, która jest wręcz niezbędna w tego typu utworach, to jest po prostu nudne. Tego typu granie podobało mi się jedynie na albumach The State Of Mind Report i Amazing Atomic Activity. Jednym z ciekawszych momentów w utworze jest refren... i solówka którą słyszymy od połowy drugiej minuty. I tyle. Nazwa "Ziomas" nie ma nic wspólnego z przesłaniem jakie niesie nam grupa, mianowicie utwór jest o ludziach obojętnych na wszystko co się wokół nich dzieje; dobro akceptują, zła z kolei nie (lecz na nie nie reagują). Titus wypomina również ludzką pazerność.

Ocena: 6,25/10

8. "Traditional Birthday"
Utwór jest... czym konkretnie? Nie potrafię powiedzieć, czy jest to intro, outro, czy może pierwszy zapychacz? Jednak nie chcę się na to skarżyć, początek owszem chujowy - dopiero potem wkracza gitara rytmiczna która bardzo dobrze wpasowuje się w ten pierwszy nudny riff, i rozpogadza to całe gówno. Przez co intro brzmi raczej jako muzyczka dodana dla jaj, niżeli zbędny zapychacz. Taktyka dobra, zwłaszcza że jest to jednak intro do...

9. "Dirty Money, Dirty Tricks"
..."Dirty Money, Dirty Tricks". Od razu na początku słyszymy intro wybrzdąkane na gitarze, niedługo potem zaczyna się cała akcja. W porównaniu do utworu "Are You A Rebel" ten kawałek prezentuje nam nowoczesność która pojawiła się na albumie. Ogólnie mówiąc brzmi całkiem nieźle. Fajny riff w czasie zwrotki, żywe tempo, rasowość i dobry refren. W połowie pierwszej minuty słyszymy jeszcze zwolnienie wprawiające poniekąd w poważny nastrój. Jak dla mnie bardzo dobrze wpasowało się to w kawałek. W połowie drugiej minuty słyszymy inną ciekawą rzecz, coś na kształt solówki z utworu "Desperate Cry" Sepultury z albumu Arise. Ponadto kawałek ciekawie się kończy. Zwolnienie, i brzdąk na gitarze akustycznej. Pomimo tych wszystkich zalet utwór nie jest aż tak dobry jak "Are You A Rebel", czy "Too Many Cops". Czegoś zdecydowanie tutaj zabrakło. W utworze grupa opisuje swoją sytuację w czasie współpracy z wytwórnią płytową Metal Mind Productions; mianowicie od czego się to wszystko zaczęło, oraz jak zostali oszukani przez wytwórnię (to znaczy o wiele za mało im zapłacono za wydanie albumu).

Ocena: 9/10 (wraz z intrem)

10. "Angry And Bloody"
Utwór rozpoczyna się dziwną przedmową. Dopiero po chwili zaczyna się akcja. Kawałek brzmi od tej pory jak typowe utwory z tej epoki; słyszymy niezłą zwrotkę, oraz popierdolony refren. Utwór przez cały czas ma bardzo żywe brzmienie, przez większość czasu słyszymy sekwencje riffów, przez cały czas coś się dzieje. Kawałek jest również wzbogacony w dobre solówki, oraz różnorakie dziwactwa (np. "wokal wspierający" brzmi jakby został zaśpiewany po zażyciu jakichś środków psychodelicznych. Bez przerwy coś się dzieje, aż chce się słuchać. I w tym przypadku nie spodziewam się żadnych wybryków natury w postaci "Ziomas", wszystko jest na swoim miejscu. "Angry And Bloody" jest o człowieku, który ma wolę walki, i w swoim nędznym życiu ma zamiar coś zmienić. Podmiot liryczny ma wielką chęć odejść od rzeczy, które wydały mu się bezsensowne. Słowa "Lend me your gun, I've got someone to kiss" wbrew pozorom nie oznacza, że ktoś kogoś chce zabić. Powinno się to odbierać jako: "Daj mi motywację, muszę coś zrobić".

Ocena: 9,5/10

11. "Street Rockin'"
Utwór rozpoczyna się od słów: "Okay, Street Rockin', take one.", czyli takie typowe słowa dla studia nagraniowego. Następnie słyszymy gitarową solówkę, do której niedługo potem dochodzi bęben, oraz gitara basowa. Kawałek zmienia się w bardzo zgrabną kompozycję, przyjemną do słuchania (trochę w stylu Are You A Rebel). Gdy rozpoczyna się zwrotka utwór nieco przyspiesza, nie traci jednak spójności. W czasie gdy go słucham mam pewne skojarzenia z najnowszym Fishdickiem, co może powinno mnie utwierdzić w przekonaniu że utwór brzmi nowocześnie? Problem w tym że ten najnowszy Fishdick wydaje mi się raczej pokazem oldschool'u, tak więc pozostawię to bez komentarza. Nie oznacza to jednak że "Street Rockin'" z powodu oldschool'u jest do dupy, bardzo cenię w grupach to granie. Tylko ten nowy Fishdick wydał mi się średni, ale nim raczej się nie zajmę. Utwór jest o pewnym muzyku (świeżaku), który wszedł na scenę głównie po to, by pokazać innym jak tak naprawdę powinno się grać. W sumie znaczenie utworu jest bardzo adekwatne do jego brzmienia :)

Ocena: 9,5/10

12. "W.G.F.S. Power"
Z czasem gdy niespodziewanie kończy się "Street Rockin'", przychodzi czas na to... trudno mi powiedzieć co to jest. Słyszymy łagodne, balladowe pobrzmiewanie gitary, i... śmiech dziecka, który automatycznie utwierdza mnie w przekonaniu że to jest to raczej coś stworzonego dla beki. Pomimo tego, ten balladowy początek jest tylko zmyłką, tak naprawdę "W.G.F.S. Power" jest chyba najszybszym kawałkiem na płycie. Słyszymy dobry riff, szybką perkusję, i ciekawią, żywiołową atmosferę. Z rozpoczęciem się zwrotki słyszymy muzykę nieco w stylu Metalliki, zmieszaną z Wonderful Circle Jerks, oraz "Max - He Was Here Again". Przez cały czas kawałek słucha się ciekawie, różni się od poprzedników co wychodzi na plus; poza tym, skąd ta szybkość? Można usłyszeć tutaj już główkę albumu Strip Tease, chociaż tamten bezsprzecznie został stworzony raczej dla jaj, ale o tym kiedy indziej. Co do tekstu utworu, kojarzy mi się nieco z Urban Discipline grupy Biohazard, mianowicie utwór jest o pewnym miejscu na ziemi, w którym nie da się żyć z powodu złych warunków; wokalista wśród nich wymienia np. zagrożenie, zamieszanie, zatrucie, zanieczyszczenia. Przy okazji wytyka im inne błędy, jak na przykład brak zachęty do zmian, czy chociażby ludzka bezduszność.

Ocena: 8,75/10

13. "Don't Touch Me"
Z intra utwór kojarzy mi się nieco z niektórymi kawałkami Black Sabbath, czy chociażby z "Too Many Cops". Następnie "Don't Touch Me" przypomina nieco Acidofilię z brzmienia, głównie za sprawą brzmienia perkusji i riffu. Jedyną różnicą jest przebojowe brzmienie Titusa, które wydaje mi się nieco przesadzone. Jak słyszę refren to już w ogóle, myślę sobie że jest to pierwszy utwór od czasu "Ziomas" który ocenię nisko. Tak naprawdę nic się tutaj nie dzieje, kawałek jest nudny jak flaki z olejem. No, jedyną ciekawszą rzeczą jest samo outro. I tyle. Utwór jest skierowany do pewnej samotnej osoby, która tak naprawdę nie wie dlaczego tak właśnie wygląda jej życie. Wokalista wytyka tej osobie błędy, tłumaczy jej dlaczego wszyscy mają ją gdzieś.

Ocena: 6/10

14. "Zorba"
Tego "utworu" nie będę komentował, jest to outro "Don't Touch Me".

15. "Flooded With Wine"
Utwór rozpoczyna się dźwiękiem starego telewizora. Następnie słyszymy spokojną kompozycję zagraną na gitarze. Po tym gdy usłyszałem "W.G.F.S. Power" boję się powiedzieć że jest to ballada. Póki co słyszymy spokojny wokal, i brzdąkanie na gitarze akustycznej. Kawałek nie jest tak ciekawy jak poprzednie. Wprawdzie mamy jakieś przebłyski w postaci gitary elektrycznej, jednak nie jest to nic ciekawego. Do zupełnie innej rzeczy należy outro utworu (i albumu za razem). Jeszcze spokojniejsze pogrywanie. Nie jestem pewien o czym jest "Flooded With Wine", w tym przypadku znaczenie utworu bierze się z samego tytułu. Mianowicie utwór jest o ludziach zalanych winem, którzy rozmyślają nad sensem życia itp.

Ocena: 7,5/10

Po Dirty Money, Dirty Tricks tak naprawdę spodziewałem się czegoś znacznie więcej. Pomimo tego album nawet mi się spodobał. Wprawdzie album różni się od Are You A Rebel jak mucha od wieloryba, ale i tak nie ma sensu tego przedwcześnie skreślać. Dirty Money, Dirty Tricks jest nieco poważniejszy od poprzednika, przy okazji zmieniło się nieco brzmienie (na lżejsze). Co do samego układu albumu, według mnie jest on lepszy inny niż w przypadku Are You A Rebel. Polega to jednak na większej różnorodności, która czasem powodowała niespójność w kompozycji (co wychodzi na minus). Teksty również się zmieniły - gdy wcześniej były głównie o pijaństwie i wojsku, tutaj są bardziej o twórczości grupy i czerpaniu radości z grania dla Polski. Acid Drinkers stylem swojego grania nieco przypominało Circle Jerks, chociaż nieporównywalnie więcej jest w tym profesjonalizmu. Wolę jednak późniejsze dzieła grupy, które są znacznie lepsze.

Okładka: 9,25/10
Teksty: 8,5/10
Kompozycje: 7/10

Ogólna ocena: 7,25/10

1 komentarz:

  1. Dziwny ten album, taki średni bym powiedział. Nie podoba mi się. Żałuje, że kupiłem.

    OdpowiedzUsuń

Obserwuj nas!