Wyszukaj

8 sierpnia 2014

Recenzja: Slayer - God Hates Us All

 
Witajcie! Pewien czas na naszym blogu nie było Slayera, gdyż realizowaliśmy projekt "Lato z Hardcore Punk 2014". Ów projekt właśnie dobiegł końca. Dziś opiszę album "God Hates Us All". Nigdy wcześniej specjalnie nie przepadałem za tym albumem, jednak ostatnio zacząłem słuchać go trochę częściej.

Album został wydany 11 września 2001 (akurat tego samego dnia, gdy zaatakowane zostało World Trade Center) nakładem wytwórni American. Jest to ósmy studyjny album Slayera. Płyta dotarła do 28. miejsca na liście Billboard 200. Początkowo album miał nazywać się "Soundtrack To The Apocalypse" jednak Tom Araya uznał, że ta nazwa będzie bardziej pasować do boksetu, który zespół wydał w 2003 roku.

Okładka przedstawia zakrwawioną biblię. Powiem, że pasuje do tytułu. "God Hates Us All" - "Bóg Nienawidzi Nas Wszystkich". Wszystko wskazuje, że teksty na tym albumie będą w większości dotykać tematów religijnych. Niby okładka nie jest jakaś złożona, a dobra, pasuje do albumu. Aby album sprzedał się w większej ilości, wykonano też inną wersję okładki. Taką, która nie urazi uczuć religijnych innych osób. Link jest tu. Nie postarali się - coś takiego to mogę zrobić w Paincie w pięć minut.

 Album do przesłuchania

1. Darkness Of Christ
Jest to krótkie intro. Niby ma wprowadzić mroczną atmosferę, jednak nie czuję tego. Takie nic. Zwykle, gdy słucham tego albumu to pomijam "Darkness Of Christ". Słychać jakieś niezrozumiałe szepty, a w tle nieco ściszoną gitarę i perkusję. Nic specjalnego. Tekst za to jest dobrym początkiem płyty. Podmiot liryczny dochodzi w nim do wniosku, że "siłą religii jest represjonowanie wiedzy", bóg nam nigdy nie pomoże i nienawidzi nas wszystkich.

Ocena: 4/10

2. Disciple
No i zaczyna się właściwy album. Główny riff jest bardzo prosty, a bardzo dobry i wpada w ucho. W refrenie słyszymy kilkukrotnie powtarzające się słowa "god hates us all". Niby dobry początek, lecz wydaje się, że nie jest to taki typowy Slayer. Grupa gra bardziej w stylu swojego poprzedniego albumu ("Diabolus In Musica") niż tych starszych klasyków. Jednak to wszystko zmienia się w drugiej połowie utworu w okolicach solówki przypominającej te z "Divine Intervention". No i utwór przyspiesza i tak jest już do końca. W tekście podmiot liryczny opisuje zło związane z religią oraz krytykuje to, że Kościół wszędzie się z nią wpycha.

Ocena: 8,5/10

3. God Send Death
Jeśli kolejny utwór był dobry, to ten jest bardzo dobry. Początkowy riff skutecznie buduje napięcie. W tym już czuć więcej typowego Slayera. Po zwrotkach słyszymy dosyć szybki wstęp przed refrenem i sam refren (bardzo klimatyczny). Jeden z moich ulubionych utworów z tego albumu i ogólnie Slayera. Można się przy tym zatrzymać na dłużej. Tekstowo stoi również na wysokim poziomie - podmiot liryczny zadaje sobie pytanie "skoro bóg istnieje i kocha ludzi, to czemu na świecie jest tyle nieszczęść?".

Ocena: 9,5/10

4. New Faith
Zaczyna się żywym i skocznym (?!) riffem. Niezbyt w stylu Slayera, ale dobra - ważne, że brzmi dobrze. Dużą zaletą jest świetny refren. Warto zauważyć, że jest dłuższy od zwrotek. Nie jest to tak dobre jak poprzedni utwór, ale i tak słucham tego z przyjemnością. Ciekawym pomysłem był krzyk "I keep the bible in a pool of blood / So that none of its lies can affect me" po drugim refrenie. Jeśli chodzi o tekst, to mamy kolejny bardzo dobry. Przez podmiot liryczny przemawia nonkonformizm. Nie chce przyjąć chrześcijaństwa, by nie być "tak samo zaślepionym jak pozostali". Krytykuje ślepe oddanie chrześcijan i postanawia przyjąć nową wiarę (a właściwie odsunąć się od każdego rodzaju wiary) - ateizm.

Ocena: 9/10

5. Cast Down
Trzy świetne utwory pod rząd, lecz niestety Slayer nie utrzymał tego poziomu. Niby wszystko brzmi dobrze, aż tu nagle utwór zmienia rytm i dochodzi wokal... myślałem, że padnę ze śmiechu. Co to jest? Taka skoczna pioseneczka, te zwrotki brzmią naprawdę prześmiewczo. Mamy wolniejszy refren, wydaje się, że teraz już będzie normalnie, a tu parę sekund potem "despaaaair, emptineeeeess" - znowu się zaczyna ta zabawna kompozycja. Gdyby nie ten charakterystyczny wokal, nie uwierzyłbym, że to Slayer. Tekst opowiada o kimś odrzuconym przez amerykańskie społeczeństwo z powodu innej wiary.

Ocena: 7/10

6. Threshold
Od początku brzmi to jak połączenie utworów "In The Name Of God" i "Screaming From The Sky" z albumu "Diabolus In Musica". Nie jest to już ten sam poziom co utwory numer 2, 3 i 4, jednak i tak brzmi całkiem nieźle. Jednak wers "Can't control the violence that's spewing from me" poraził mnie idiotyzmem. Oznacza to mniej więcej "nie mogę powstrzymać przemocy, która ze mnie rzyga" (?!). Niby wiadomo o co chodzi, ale brzmi to bez sensu. Cały tekst mówi o kimś, kto popadł w szaleństwo i delektuje się tym.

Ocena: 7,5/10

7. Exile
Od początku utwór jest naprawdę szybki. Od początku chciałem tego klasycznego Slayera, ale tutaj to trochę przesadzili - chodzi mi o wokal. Bardziej jest to bezsensowne wycie. Nie jest to jeszcze katastrofa, ale i tak raczej najgorszy utwór na tej płycie. "Exile" w miarę trwania psuje się jeszcze bardziej. Tekst jest serią agresywnych bluzgów i opowiada o kimś, kto przyjął wiarę chrześcijańską i sfrustrowany chce się teraz od niej uwolnić, gdyż sprowadziła na niego nieszczęście.

Ocena: 6,5/10

8. Seven Faces
Utwór rozpoczyna mroczne, spokojne intro pasujące bardziej do gotyckiego metalu niż do Slayera. Po chwili utwór się rozkręca. Tym co robi na mnie największe wrażenie jest wokal - Tom Araya świetnie manipuluje głosem, by podkreślić słowa. Niestety refren już jest wadą, źle skonstruowany. Mroczna atmosfera panuje przez cały czas utworu, co jest dużym plusem. Mimo, że nie jest to coś, czego mógłbym słuchać godzinami, jednak "Seven Faces" to dobry utwór. Tekst jest niezbyt jasny, jednak prawdopodobnie mówi o wierze w reinkarnację, to, że człowiek po śmierci żyje jako inna istota, następne wcielenie.

Ocena: 8/10

9. Bloodline
Czas na jeden z moich ulubionych utworów z tej płyty. Zaczyna się ciekawym riffem, który powtarza się cały czas podczas refrenu. Ówże riff jest jednym z najważniejszych elementów tego utworu. Wpada w ucho. Jednak to jest już dziewiąty utwór i niestety nie ma klasycznego Slayera. Tak czy inaczej, ważne że brzmi to dobrze. Solówka jest dosyć dziwna. Prawdopodobnie był to eksperyment (coś jak na albumie "Diabolus In Musica"). Tekst tym razem obraca się wokół tematyki satanistycznej. Kusi człowieka do opuszczenia boga na rzecz szatana.

Ocena: 9,25/10

10. Deviance
Na początku słyszymy jakieś upiorne dźwięki i krzyki, jakby duchów. Po chwili słyszymy riff, wokal i nadal te mroczne dźwięki w tle. GENIALNY pomysł! Tutaj naprawdę czuć ten mrok w każdej sekundzie w odróżnieniu do "Darkness Of Christ". Radzę posłuchać tego wieczorem przy zgaszonym świetle :) Niepokój panuje przez cały czas trwania tego utworu. Prócz mrocznej kompozycji słyszymy też wersy w stylu "Walk the streets beneath the shadows / Searching for a cryptic bride" / Eat alive the conscience I hate / Without pain I watch you die" ("idź ulicą pogrążoną w cieniu / szukając zagadkowej panny młodej / zjedz żywcem sumienie, którego nienawidzę / bez żadnego bólu patrzę jak umierasz"). Tekst opowiada o nieuchronnej zagładzie chrześcijan i boga spowodowanej przez szatana, zło, cienie i tak dalej...

Ocena: 8,5/10

11. Warzone
Od początku słyszymy agresywną grę gitary i perkusję. Wydaje się, że Slayer podobnie jak w "Exile" znowu przesadzi i będzie to bezmyślne wycie. Tak też w sumie jest, jednak w "Warzone" jest coś więcej niż w "Exile". Lepsza kompozycja. Tak czy inaczej utwór nie należy do najlepszych na tej płycie. Tekst opowiada o żołnierzu bliskim szaleństwa z powodu okropności, które dzieją się na wojnie.

Ocena: 7,5/10

12. Scarstruck
Cały czas słychać powolny, ciężki riff. Mimo to, że powolny, utwór ma o wiele więcej energii niż większość utworów z tego albumu. Jest to zaleta. Tym co sprawiło, że utwór mi się spodobał jest świetny refren i bardzo dobra manipulacja głosem Toma (podobnie jak w "Seven Faces"). Jeden z najlepszych utworów na płycie. Można zdecydowanie zatrzymać się przy nim na dłużej. W tekście podmiot liryczny stwierdza, że "brutalność jest jedyną drogą do tego świata" i zamierza przybrać taką "brutalną maskę", by przetrwać.

Ocena: 8,5/10

13. Here Comes The Pain
Jeden z moich ulubionych utworów z "God Hates Us All" i ogólnie Slayera - podobnie jak "God Send Death". Świetny riff, który sprawia, że chce się tego słuchać więcej i więcej towarzyszy nam od początku. Nie jest to może typowy Slayer (jak cały ten album), ale grunt, że nieźle brzmi. Cały czas panuje ożywiona atmosfera. Pełen napięcia refren, szybkie zwrotki. Genialne :) W tekście podmiotem lirycznym jest bóg, który został przedstawiony jako okrutna istota dążąca do wymazania z powierzchni Ziemi ludzkiej egzystencji.

Ocena: 9,5/10

14. Payback
Od początku agresywna napieprzanina. Tak, na to, do cholery czekałem! Klasyczny Slayer. Świetny wokal, praca perkusji i riff. Niesamowicie żywa atmosfera. Muszę powiedzieć, że "Payback" wciągnął mnie od razu. Chyba jest to najszybszy utwór z całej płyty. Daje kopa :) Co do tekstu, to jest to seria bluzgów. Podmiot liryczny kieruje agresywne słowa w stronę osoby, która w przeszłości przeszkodziła mu w wielu ważnych sprawach. W jego oczach ten człowiek jest zerem. Najlepiej pokazuje to refren. Jeden z najbardziej agresywnych tekstów Slayera. LINK DO TEKSTU.

Ocena: 10/10

15. Addict
Na początku utwór przypomina połączenie "Seven Faces" i "Deviance". Mroczna atmosfera. No i rozkręca się. Już nie jest to niestety tak szybkie jak poprzedni utwór, jednak nadal brzmi nieźle. Wielką zaletą jest refren i mroczna atmosfera przez cały czas trwania utworu. Już nie jest to tak wyraźne jak w "Deviance" (mroczna atmosfera), ale nadal wyraźne. Utwór kończą wielokrotnie powtarzane słowa "it makes me feel sureal / it makes me need to kill". Tekst prawdopodobnie opowiada o szaleńcy, który chce zabijać wszystko co znajdzie się w zasięgu jego wzroku.

Ocena: 8,25/10

Album "God Hates Us All" do najlepszych albumów Slayera z pewnością nie należy. Zabrakło tutaj ich klasycznego stylu (wyjątek - "Payback"). Jednakże Slayer nie wydał nigdy albumu gorszego niż "bardzo dobry" - a "God Hates Us All" z pewnością taki jest. Wydaje mi się, że była to dalsza część eksperymentów jakie zespół robił na albumie "Diabolus In Musica", lecz bardziej udana. Przejdziemy teraz do oceny końcowej.

Najlepsze utwory: "Disciple", "God Send Death", "New Faith", "Here Comes The Pain", "Payback".

Okładka: 8,5/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 8,5/10

Ocena końcowa: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!