Wyszukaj

27 kwietnia 2014

Konfrontacja: Slayer - Christ Illusion vs Kreator - Enemy Of God


Witam! W tej "konfrontacji" porównam albumy: Slayer - "Christ Illusion" oraz Kreator - "Enemy Of God". Slayera wszyscy powinniście znać - jeden z najlepszych zespołów metalowych w historii. A Kreator jest jednym z najlepszych niemieckich zespołów metalowych. Zresztą, już napisaliśmy jedną konfrontację "Kreator vs Sodom", więc jeśli czytaliście - będziecie wiedzieć o czym mowa. Zaczniemy od omówienia "Christ Illusion".

1. Slayer - Christ Illusion

Album "Christ Illusion" został wydany 4 sierpnia 2006 roku nakładem American Recordings. Jest to pierwszy album z Dave Lombardo od czasu jego odejścia w 1992 roku. Jak większość z was wie - żaden wielki zespół nie będzie grał wiecznie, przykładem jest tu Metallica, która po 1991 roku całkowicie zmieniła styl i zaczęli grać hard rocka zamiast thrash metalu. Slayer jest również jednym z tych zespołów, które w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych stały na wysokim poziomie. Od tamtych czasów minęło już 20-30 lat. Czy Slayer pozostał wierny swojemu staremu stylowi i nadal potrafi pokazać fanom co potrafi?

Co można powiedzieć o okładce? Została ona namalowana przez tego samego artystę co okładki albumów "Reign In Blood", "South Of Heaven" i "Seasons In The Abyss" - Larry'ego Carrolla. Widzimy na niej okaleczonego Jezusa stojącego w morzu krwi a wokół niego poucinane głowy. Jedna z nich przypomina Maryję, reszta prawdopodobnie to twarze dwunastu apostołów. Z powodu tego obrazu, okładka została zakazana w niektórych krajach. To co tu widzimy oraz nazwa płyty ("Iluzja Chrystusa") sugeruje z jakimi tekstami na płycie się spotkamy. Oprawa graficzna jak widać została dopracowana co do najmniejszego szczegółu - na klatce piersiowej Jezusa można dojrzeć nawet napis "Jihad".

 

                                             Album do przesłuchania
1. Flesh Storm
Pierwsze skojarzenia - utwór Metalliki "Blackened". Mam na myśli tylko intro. Po chwili zaczynamy słyszeć typową dla Slayera pracę instrumentów. Bardzo szybki utwór. Po marnym "God Hates Us All" możemy zauważyć, że Slayer wraca do formy. W okolicy refrenu oczywiście typowe dla nich zwolnienie. To wszystko przypomina starsze albumy Slayera. Utwór jest krytyką konfliktów oraz tego w jaki sposób media się utrzymują - przykład: "kogoś zamordowano? Tak, zróbmy z tego nie wiadomo co, piszemy artykuły, kręcimy filmy". Wskazują na to wersy "The cameras are whores / For the daily bloodshed".

Ocena: 9/10

2. Catalyst
Podobnie jak w poprzednim utworze, po paru sekundach zaczyna się jazda. Cały Slayer :) Po pierwszym refrenie słyszymy króciutkie solo, które idealnie pasuje do tego utworu. Urozmaica go. Pod pewnymi względami utwór jest niemal identyczny jak poprzedni. Niektóre dźwięki i riffy brzmią bardzo, bardzo podobnie. Jednak to nie jest to samo. Kolejny bardzo dobry utwór. Warto zwrócić uwagę również na tekst - jest on porównaniem postrzegania świata przez osobę wierzącą oraz niewierzącą. Podmiotem lirycznym jest ateista. Ciekawy pomysł, tekst podwyższy ocenę całego utworu.

Ocena: 9/10

3. Skeleton Christ
Teraz dla odmiany coś trochę wolniejszego. Z początku ten utwór mnie nudził, jednak po paru przesłuchaniach bardzo go polubiłem. Jest spokojnie do czasu, aż usłyszymy refren. Tam utwór bardzo przyspiesza. Wszystko tutaj idealnie do siebie pasuje. Najmocniejszymi stronami utworu zdecydowanie są refreny, solówka oraz uwaga... tekst. Jest jednym z najlepszych tekstów metalowych jakie widziałem. Krytykuje religię chrześcijańską, Kościół żerujący na słabych i przekonujący ich do oddawania pieniędzy. Podmiot liryczny nazywa religię chrześcijańską "jebaną kpiną bez żadnego zrozumienia dla rzeczywistości" ("it's all the fucking mockery - no grasp upon reality"). Tekst podobnie jak w poprzednim utworze podwyższy ocenę, chociaż niektórym religijnym osobom niespecjalnie się może spodobać.

Ocena: 10/10

4. Eyes Of The Insane
Słyszeliśmy dwa szybsze utwory oraz jeden nieco wolniejszy. To teraz mamy coś takiego "pomiędzy". Od początku słyszymy klimatyczny riff wprowadzający niespokojną atmosferę. Mocną stroną jest refren i solówka. Nawet ci, których powolne zwrotki mogły znudzić, obudzą się, gdy usłyszą refren. Wtedy utwór zaczyna nabierać właściwego tempa. Refren już jest szybszy. Po chwili słyszymy solówkę, również świetną. Zdecydowanie można przy tym się zatrzymać na dłuższy czas. W tekście podmiotem lirycznym jest żołnierz, który powrócił z wojny. Nie może otrząsnąć się z okropnych wspomnień, które "przebłyskują przed jego oczami". Ten tekst jest krytyką wojen i konfliktów.

Ocena: 9,25/10

5. Jihad
Utwór zaczyna się spokojnym "melodyjkowaniem". Zupełnie jak nie Slayer. Ale spokojnie fani "Reign In Blood" i ogólnie starszych albumów. Utwór po chwili się rozkręca. Po dwóch wolniejszych utworach teraz mamy pewien powrót do pierwszej części albumu. Brzmi to naprawdę bardzo szybko. Zauważcie, że przez pierwsze dwie minuty słyszymy conajmniej 4 różne riffy. Złożony utwór. Spodobał mi się od razu. Tekst również zasługuję na uwagę - kolejny świetny. Opowiada o ataku na wieże World Trade Center 11 września 2001 dokonanego przez islamską organizację terrorystyczną. Tekst ciekawy jest głównie dlatego, że wszystko to opisane jest z perspektywy zamachowca. Widać, że Slayer szczególnie pomyślał nad tym tekstem.

Ocena: 9,25/10

6. Consfearacy
Nieco dziwny tytuł. Czemu? Bo takie słowo w języku angielskim nie istnieje. Jest to połączenie "conspiracy" oraz "fear". Tłumaczyć możemy jako "spisek strachu". Od początku słyszymy agresywny riff i świetną pracę perkusji. W końcu Lombardo wrócił do Slayera, efekty słyszalne. Utwór przypomina "Flesh Storm", jednak jest od niego minimalnie gorszy. Niby bardzo dobry riff, wokal i w ogóle, jednak czegoś mu brakuje i jest nieco słabszy od pozostałych utworów. W tekście podmiot liryczny zastanawia się, czy istnieje jakiś lepszy ustrój polityczny od demokracji, która jak wszyscy wiemy ma wiele wad. W końcu stwierdza, że "anarchia jednak jest lepsza" i decyduje się na obalenie rządu.

Ocena: 8,5/10

7. Catatonic
Chyba najwolniejszy utwór na płycie. Prawdopodobnie Slayer próbował zrobić coś takiego jak na płycie "Seasons In The Abyss" czy też "South Of Heaven" - aby styl był zróżnicowany. Jednak odrobinę przesadzili. Utwór jest zbyt wolny i niektórych może znudzić. Moim zdaniem nie jest okropnie. Riff jest dobry. Jednak słuchać tego godzinami bym nie potrafił. Jedyna rzecz jaka się tu wyróżnia to wstęp przed refrenem i sam refren. Prawdopodobnie najgorszy utwór z tego albumu a i tak dosyć dobry. Tekst opowiada o wszechobecnej religii, która wpływa na życie nawet tych ludzi, którzy są niewierzącymi. Dosyć życiowy tekst. Przykład: dlaczego w szkołach jest taki przedmiot jak "religia"? Dyskryminuje osoby innych wyznań/niewierzące. To już któryś z kolei tekst, który dotyka religii i wierzeń. Jak widzicie, okładka do tej płyty pasuje.

Ocena: 8/10

8. Black Serenade
Po nieco gorszym od reszty utworze słyszymy "Black Serenade". Brzmi to o wiele lepiej. Ci, którzy słyszeli singiel Slayera do płyty, która ma zostać wydana w 2015 roku, skojarzą go na pewno z tym utworem. "Implode" zbudowany jest według podobnego schematu. Powolny start i ogromne przyspieszenie. W "Black Serenade" mamy aż dwie solówki. Obie niesamowite. Po prostu zagrane bezbłędnie. Podmiot liryczny w tekście zdaje się być kimś, kto postanowił odejść od Boga na rzecz szatana. Prawdopodobnie uznał, że Bóg tylko wykorzystuje swoich wiernych i w ogóle im nie pomaga, wręcz przeciwnie - zsyła na nich nieszczęścia. Zdesperowany człowiek szuka dla siebie jakiejkolwiek pomocy.

Ocena: 10/10

9. Cult
Utwór zaczyna się podobnie jak "Wicked" z albumu "Diabolus In Musica". Też spokojnie, a potem się rozkręca. Jednak tu koniec podobieństw. Po chwili przyspiesza i słyszymy agresywny wokal. Nie nudziłem się ani przez sekundę słuchając tego. Każdy element został mistrzowsko zagrany, od pierwszego dźwięku po ostatni. Można się przy tym zatrzymać naprawdę na dłuższy czas. Jeden z moich ulubionych utworów Slayera. Jednak świetne brzmienie to jeszcze nie koniec! Tu jest jeszcze tekst, jak wszystkie na tej płycie - niesamowity. No, osobom bardzo religijnym się niespecjalnie spodoba, szczególnie refren ("religion is hate, religion is war" itd). Podmiot liryczny wymienia wszystkie wady Kościoła oraz religii. Nazywa to wszystko oszustwem. Tekst jest pełen nienawiści. Czasem nawet padają takie zdania jak "The target's fucking Jesus Christ / I would've lead the sacrifice / And nailed him to the crucifix" (tłumaczenie: "celem jest jebany Jezus Chrystus / Sam poprowadziłbym ofiarowanie / I przybiłbym go do krzyża"). Macie przykład. Utwór został naprawdę świetnie zrobiony i można tego długo, długo słuchać.

Ocena: 10/10 (nawet dałbym 11)

10. Supremist
Ostatni utwór z wersji podstawowej. Słyszymy różne riffy, każdy sprawia, że aż zaczynam się kiwać. Niesamowicie rytmiczne. Wpadające w ucho. Przy "Supremist" można się naprawdę na długo zatrzymać. Świetna rzecz. Mamy tu też przykład kolejnego świetnego tekstu. Podmiotem lirycznym jest szatan, który opowiada o tym jak to zburzy królestwo Boga i tak dalej (nie, nie jestem żadnym satanistą, nazywając to "świetnym tekstem" mam na myśli jego budowę oraz różnego rodzaju określenia, środki stylistyczne).

Ocena: 9/10

11. Final Six
Utwór z wersji bonusowej. Ostatni (tak, niestety) na tym albumie. Zaczyna się spokojnym pobrzękiwaniem na gitarce, niczym "Spill The Blood" z "South Of Heaven". Po chwili słyszymy nieco mroczny riff. Podobnie jak w poprzednim utworze, zaczynam się kiwać. W drugiej minucie wszystko się rozkręca. Słyszymy wokal. Znowu typowy Slayer :) Agresywnie to brzmi. Świetny refren. Utwór pełen energii. Jak słuchać to tylko głośno! Tekst opowiada o końcu dominacji religii chrześcijańskiej. Według podmiotu lirycznego to islamskie organizacje terrorystyczne do tego doprowadzą. Z powodu religii wybuchnie trzecia wojna światowa i tak dalej. Muszę przyznać, że to ostatnie jest dosyć realne.

Ocena: 9/10

Podsumowując, "Christ Illusion" to jest naprawdę świetny album! Niesamowite, że Slayer po tylu latach nie spadł z poziomu! To jest lepsze nawet od "Divine Intervention" i "Reign In Blood" (nie rozumiem czemu ten ostatni album jest tak uwielbiany, dla mnie nie jest niczym szczególnym, po prostu nudzi). Jeśli miałbym zrobić ranking 5 najlepszych albumów Slayera, bez wątpienia bym umieścił tam "Christ Illusion". Świetna okładka, teksty i kompozycje! Polecam ten album każdemu słuchaczowi metalu. Przejdziemy do oceny końcowej.

Zalety:
- Świetny wokal
- Dave Lombardo na perkusji
- Świetne solówki
- Niesamowite teksty
- Niepowtarzalny styl i klimat
- Powrót do starych albumów Slayera
 Wady:
- Niektóre utwory są nie do końca dopracowane ("Consfearacy", "Catatonic")

Okładka: 9/10
Teksty: 10/10
Kompozycje: 9,25/10

Ocena końcowa: 9,5/10

 2. Kreator - Enemy Of God


Drugim albumem jak wspominałem jest "Enemy Of God" Kreatora. Został wydany 10 stycznia 2005 roku przez wytwórnię Steamhammer Records. Gdy spojrzę na tytuł ("Wróg Boga") wydaje się, że teksty będą dotyczyły tego samego co na poprzednim albumie jaki omówiłem.

Na okładce widzimy człowieka, którego mózg podłączony jest do różnych urządzeń. Gdy spojrzę na tytuł odnoszę wrażenie, że chodzi tu o manipulację religii. Mogę się jednak mylić, spójrzmy na utwory (i ich teksty).

 

                                             Album do przesłuchania

1. Enemy Of God
Zaczyna się niespokojnym riffem, który trzyma nas w napięciu, a po chwili zaczyna się ostra jazda - zupełnie jak na "Christ Illusion". Brzmi to naprawdę nieźle. Nigdy nie lubiłem specjalnie tego zespołu, ale muszę przyznać, że ten utwór im się naprawdę udał. Przypomina trochę "Consfearacy" z poprzedniego albumu jaki omówiłem. Niezłe solo. Tekst jednak nie krytykuje religii chrześcijańskiej, a fanatyków religijnych, którzy wypaczają znaczenie religii tak jak jest im wygodnie.

Ocena: 8,5/10

2. Impossible Brutality
Zaczyna się miarowymi uderzeniami bębnów. Po chwili słyszymy melodyjny riff w stylu Sodomu. Utwór wydaje się być jeszcze lepszy niż poprzedni. Wolniejszy, ale bardziej rytmiczny. Polubiłem go głównie ze względu na świetny refren i melodię. Niby refren jest bardzo prosty, a dobry. Można przy tym się zatrzymać na dłuższy czas. Do tej pory nie wierzyłem, że coś takiego jak Kreator naprawdę będzie dobrym przeciwnikiem dla Slayera, ale po dwóch bardzo dobrych utworach zaczynam zmieniać zdanie. Po jakimś czasie utwór przyspiesza. Nie nudzi, wiele zwrotów akcji. Tekst zdaje się krytykować ustrój totalitarny, który opiera się na maksymalnej kontroli i brutalności.

Ocena: 9,5/10

3. Suicide Terrorist
Słuchając tego przypomina mi się album "Conquer" Soulfly (jest on nieco nowszy, jednak wiem już na czym to było wzorowane :) ). Instrumentalnie wszystko mi się podoba, jednak wokal niezbyt pasuje do takiej ciężkiej kompozycji. Nieco gorszy utwór od obu poprzednich, ale i tak nie jest zły. Tekst opowiada o terrorystach samobójcach. Podmiot liryczny zastanawia się, jak bardzo trzeba mieć umysł zniszczony przez religię, aby zrobić coś takiego. Chyba jednak moje przypuszczenia co do okładki były słuszne.

Ocena: 7,5/10

4. World Anarchy
Początek piosenki BARDZO przypomina Slayera. Jakieś krzyki, świetna praca perkusja, szybkość agresja. Przypomina "Cult" z "Christ Illusion" jednak nie jest to aż tak dobre. Słucham tego z przyjemnością. Lepsze od poprzedniego utworu, chociaż są tu też nudniejsze momenty. Końcówka mnie zaskoczyła. Bardzo spokojna. Ciekawe urozmaicenie dla utworu. Według podmiotu lirycznego w każdym państwie na świecie niedługo będzie anarchia i tak dalej. Nudny schemat i nie było to zbyt kreatywne.

Ocena: 8/10

5. Dystopia
Znowu słyszę riff kojarzący się z albumem Soulfly "Conquer". Jeśli widzieliście recenzję płyty Testamentu "Dark Roots Of Earth" to zapewne pamiętacie, że utwory na tej płycie to po prostu plagiat. Zatem, gdy posłuchacie tego utworu będziecie mogli dodać do listy zespołów z których Testament kopiował jeszcze... Kreatora. Bardzo dobre solo. Jeden z lepszych utworów na płycie. Kreator w tekście stwierdza, że "Bóg umarł i zostawił świat samemu sobie". Jest to pewne wytłumaczenie dla nieszczęść na świecie.

Ocena: 8,5/10

6. Voices Of The Dead
Zaczyna się spokojnym pobrzękiwaniem. Czyżby jakaś ballada? Jednak nie. Po spokojnym wstępie i zwrotce zaczyna się właściwy utwór. Słyszymy bardzo melodyjny riff, który przypomina album "Draconian Times" Paradise Lost. Niby wszystko brzmi dobrze, ale po jakimś czasie zaczyna nudzić i nie potrafiłbym słuchać tego dłuższy czas. Średni utwór. Tekst zdaje się opowiadać o potencjalnym życiu pozagrobowym - "dziś w koronie stoi tu żebrak, który niegdyś żył na kolanach".

Ocena: 6,5/10

7. Murder Fantasies
Zaczyna się w stylu Megadeth. Prosty riff (jak w większości utworów Megadeth). Zwrotki średnie, czekam na refren, może coś ciekawego... jednak nieee. Zdecydowanie nie mój styl. Zwyczajnie nudzi. Jeszcze gorsze niż poprzedni utwór. Mam nadzieję, że pozostałe utwory takie nie będą, bo zanudzę się na śmierć (tak jak ostatnio, gdy próbowałem odsłuchać w całości album Megadeth). Przynajmniej solo jest dobre. Podmiotem lirycznym w utworze prawdopodobnie jest psychopata, którego jedynym pragnieniem jest zabijać, aby "poczuł krew spływającą po ostrzu noża".

Ocena: 6/10

8. When Death Takes Its Dominion
Zaczyna się ciekawym, wpadającym w ucho riffem. Wydaje się, że to będzie coś dobrego w porównaniu do dwóch poprzednich utworów. Polubiłem utwór od razu ze względu na dużą ilość melodii w wielu miejscach. Tekst również jest ciekawy. Opowiada o możliwym kataklizmie. Przedstawia taki scenariusz: "wszyscy sobie fajnie żyją, a tu nagle katastrofa biologiczna, wszyscy giną" no i tytułowa śmierć "dominuje".

Ocena: 8/10

9. One Evil Comes - A Million Follow
Również zaczyna się melodyjnie. Znowu mam skojarzenia z albumem Soulfly "Conquer". Zwrotki średnie, ale refren jest dosyć dobry. Głównie on sprawia, że z przyjemnością słucham tego utworu - od początku czekam na refren :) Dobre solo. Tekst jest podobny do poprzedniego - przesłanie jest proste. "Nigdy nie jesteśmy bezpieczni, zawsze coś się może zdarzyć, nie ma ucieczki przed przeznaczeniem".

Ocena: 8,5/10

10. Dying Race Apocalypse
Zaczyna się spokojnie, podobnie jak "Voices Of The Dead". Jednak po chwili słyszymy riff w stylu Metalliki(!) i świetną melodię. Wydaje mi się, że będzie to coś dobrego. Jednak tak nie jest. Ciągle ten sam riff. Nuda, ziewam. A tu nagle niespodzianka. Zmiana rytmu, melodii. Dobry refren. Ale trwa to dosyć krótko i znowu ten sam nudny riff. Nieee, zdecydowanie nie dla mnie. Tekst również nudny, znowu opowiada o katastrofach i kataklizmach. No ile można o tym samym? I to już tak trzy piosenki pod rząd. I to w odróżnieniu od Slayera - przedstawiane jest to w identyczny sposób.

Ocena: 6,5/10

11. Under A Total Blackened Sky
No niestety, ta końcówka tego albumu taka trochę gorsza. Znowu taki sam schemat utworu. Zero różnorodności. Prawie to samo co kilka poprzednich utworów. I ja wcześniej mówiłem, że Kreator będzie bardzo dobrym przeciwnikiem dla Slayera... No cóż, przynajmniej pierwsza część albumu była bardzo dobra. Utwór - totalna nuda. Tekst opowiada o nieszczęściach dotykających wszystkich ludzi. Według podmiotu lirycznego "musimy żyć pod tym zaciemnionym niebem, do czasu aż umrzemy". Nie jest źle pod tym względem, nareszcie jakaś odmiana.

Ocena: 7/10

12. The Ancient Plague
Zaczyna się takim "podniosłym" i uroczystym riffem, który kojarzy się z intrem do płyty "...And Justice For All" Metalliki (początek "Blackened"). Powolny utwór, wygląda na to, że będzie to ballada. Ale po raz kolejny się pomyliłem i po minucie utwór robi się agresywny. Brzmi lepiej niż poprzednie utwory i ratuje tą płytę. Tym razem wadą jest tekst, po raz kolejny jest w nim mowa o zarazie przez którą zginą ludzie. No ile można? Chyba chłopakom z Kreatora skończyły się pomysły. Przynajmniej brzmi to nieźle.

Ocena: 8/10

Utwory w wersji bonusowej to "Toxic Trace" i "Coma Of Souls". Są to wersje na żywo. Same piosenki pochodzą z innych albumów. Omówię je, podczas ich recenzji. Przejdźmy do oceny końcowej.

Zalety:
- Dobry wokal
- Niezła praca perkusji
- Dobre solówki
Wady:
- Druga część albumu = totalna nuda, te same riffy, te same teksty
- Niezbyt kreatywne teksty

Okładka: 9/10
Teksty: 7,5/10
Kompozycje: 8/10

Ocena ogólna: 8,25/10

Wygrywa Slayer (co raczej nie jest niespodzianką). Kreatorowi zabrakło pomysłów, aby dorównać Slayerowi. Płytę rozpoczęli bardzo dobrze, jednak wszystko zepsuło się pod koniec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwuj nas!